grudzień 30, 2007...3:05 przed południem

Szatan nie żyje? Bóg nie żyje? - punkt widzenia Osho.

Jump to Comments



Fragment z Osho : Budda drzemie w Zorbie

Bóg nie żyje. Szatan nie żyje.
Ich śmierć jest konieczna, żebyś ty mógł żyć.
Jeśli oni żyją, ty jesteś martwy, uwięziony z obu stron.

Chcę, aby człowiek był wolny, stał się indywidualnością. Religia nie może wykorzystywać twoich psychologicznych potrzeb. Zintegrowany człowiek jest samowystarczalny, gdyż jest całością. Całością tak wypełnioną, że nie potrzebuje figurki ojca gdzieś w Niebie. Pragnę, aby człowiek był tak szczęśliwy w TYM momencie, żeby nie istniało dla niego jutro. Jutro nie istnieje dla zintegrowanego człowieka, nie można nim manipulować dziecinnymi grami typu: zrób to, a pójdziesz do Nieba, nie rób tamtego, bo spłoniesz w piekle.
Religie mówią: wyrzeknij się.
Ja mówię: raduj się.
Chcę, aby moi ludzie wypełnili świat śmiechem, radością, tańcem i pieśnią. Nie szukamy żadnego raju, próbujemy stworzyć go tu i teraz.
Nauczam nie religii, lecz religijności, a ta nie ma nic wspólnego z Bogiem, diabłami, Niebem i piekłem. Jest płynącą rzeką, a nie martwym głazem. Jest wartością, która zawiera w sobie ufność, szczerość, naturalność i kochające serce. Do tego nie są potrzebne święte księgi, mesjasze, kościoły, papieże i księża.
Gdy człowiek kocha cały kosmos, drzewa, rzeki, oceany, gwiazdy i chmury, wtedy wie, że modlitwa to nie słowa.
Jestem przeciwny modlitwie, popieram medytację. Modlitwa to biznes, handel z bogiem. Modlitwa opiera się na słowach. Znowu będziesz gadał, piał hymny, powtarzał mantry.
Podczas medytacji, wszystkie słowa muszą być odrzucone, nawet na kilka chwil. I podczas tych chwil spływa na ciebie szczęście, zalewa cię cały wszechświat.
Człowieka nauczono by tłumił seks, by tłumił gniew, by tłumił wszystko i próbował się uśmiechać, nosić maskę, tworzyć fałszywą osobowość. Głęboko wewnątrz siedzisz na wulkanie, a na zewnątrz jesteś uśmiechnięty. Ten uśmiech jest fałszywy, namalowany.
Nie uczę cię tłumienia. Uczę cię zrozumienia. Zrozum gniew, obserwuj gniew, bądź świadomy gniewu. Nie rób nic - po prostu pozwól mu znaleźć się na wprost ciebie. Spójrz głęboko i nagle zrozumiesz, że przez obserwację dokonuje się przemiana. Gniew zamienia się we współczucie.

Człowiek jest bezradny w obcym, nieprzyjaznym świecie.
W świecie nie tylko nieznanym, ale i niepoznawalnym. Ta ciemność, te chmury nieznanego wstrząsają ludzkim umysłem. I ten musi się na czymś wesprzeć, musi stworzyć wiedzę. Nawet, jeśli ta wiedza nie jest prawdziwą wiedzą, to jednak daje ci poczucie, że jesteś tego świata panem. Przynajmniej możesz bawić się słowami i za ich pomocą stwarzać iluzję własnej siły. To jest właśnie to, co czyni metafizyka. Daje ci ona iluzję wiedzy tam, gdzie żadna wiedza tak naprawdę nie istnieje.

Metafizyka - słowa takie jak “bóg”, “nirwana”, “oświecenie” stają się niemal rzeczami. Zaczynasz wierzyć w słowa. A metafizyka jest nie tylko nonsensem, ale także szaleństwem, w którym oczywiście jest metoda. Metafizycy nieprzerwanie budują ze słów drapacze chmur, istną wieżę bąbel.
I gdy już raz usidlą cię słowa, wtedy rzeczywistość oddala się od ciebie. Zaczynasz żyć ukryty za murem słów.
Pewien robotnik został śmiertelnie ranny. Wezwano do niego księdza, który swą ostatnią posługę rozpoczął od pytań: “czy wierzysz w boga ojca?”, “czy wierzysz w boga syna?”, “czy wierzysz w ducha świętego?”. Człowiek popatrzył na zebranych i mruknął: “ja tu umieram, a ten facet zadaje mi jakieś zagadki”.
Życic jest ciągle we władaniu śmierci. Nie trać czasu na słowa i zagadki.
Trzeba pozbyć się wszystkich doktryn, ksiąg, teorii, gdyż chodzi o pozbycie się własnego ego. Trzeba pozbyć się słów, by stanąć twarzą w twarz z prawdą.

[...]

Kiedy ktoś przychod­zi i mówi, że szuka Boga, widzę w jego oczach błysk ego - potępienie świata. Widzę jego dumę, on przecież nie jest zwykłym człowiekiem, nie należy do przeciętności, jest wyjątkowy, nadzwyczajny. Nie szuka pieniędzy, szuka medytacji. Nie szuka czegoś materialnego, szuka czegoś duchowego.

Łatwo jest zmieniać przedmiot pragnienia, ale nie prowadzi to do przemiany.
Pragniesz pieniędzy, władzy, potem zmieniasz przedmiot prag­nienia i zaczynasz pragnąć Boga. Ale sam pozostajesz taki sam, gdyż ciągle pragniesz.
Zasadnicza zmiana ma dokonać się w twojej podmiotowości, a nie w przedmiocie pragnienia.

Odrzuciłeś świat. Teraz szukasz Boga. Odrzuć proszę, także Boga. Będzie to wyglądało trochę niereligijnie, ale tak nie jest.

Niech życie będzie twoim jedynym bogiem. Żaden inny bóg nie jest potrzebny, gdyż wszyscy inni bogowie są ludzkim wymysłem. Albert Einstein powiedział: “jestem głęboko religijnym niewierzącym.” Istotnie. Religijna osoba nie może być wierząca. Wiara jest jak rękawiczka, otacza cię i nigdy nie dotykasz życia bezpośrednio. Osoba religijna jest naga w tym właśnie znaczeniu: nie jest otoczona pancerzem wiary. Dotyka bezpośrednio życia.

Boga nie ma.
Jest życie.
Proszę, nie szukaj boga.
Nirwany nie ma.
Jest życie.
Proszę, nie szukaj nirwany.

Jeśli zaprzestaniesz szukania nirwany, od­najdziesz ją ukrytą w samym życiu. Jeśli zaprzestaniesz szukania boga, od­najdziesz go w każdej cząsteczce, w każdej chwili życia. Bóg to inna nazwa życia. Nirwana to inna nazwa życia.

Osho, Budda drzemie w Zorbie

5 Comments

  • dobrze bo odważnie ;)

  • Tak sie zastanawiam czy czytałem kiedyś by ktoś inny tak bezpośrednio i bezpardonowo rozprawił sie z zaśmiecającymi nasze życie doktrynami i “prawdami objawionymi” jak przeokrutny Osho.

    Z tego co wiem, Osho lubił wozić się drogimi limuzynami, czego nie mogli mu wybaczyć ci najbardziej religijni i najświętojebliwsi! To dopiero absurd. Podobnie, lecz bardziej o finansach pisze Stuart Wilde, który twierdzi, że dla niego GURU, który nie jeździ Rollc - Roycem to… zwykła KANALIA ;) Daje wiele do myślenia…

  • To fakt, wielu ludzi czepia się Osho ze względu na kontrowersyjne życie jakie prowadził, ale ja uważam, że warto koncentrować się na tym co miał ciekawego i inspirującego do powiedzenia, a nie tylko na otoczce, która nas w żaden sposób nie dotyczy ( a którą tylko podświadomość wykorzystuje jako pretekst by odsunąć od siebie wartościowe i zmieniające sposób myślenia poglądy Osho)

    W pewien sposób - Osho żył sprzecznościami i głosił sprzeczne koncepcje, sam potem mówiąc że nie sztuką jest widzieć różnice, sztuką jest dostrzec spójność… pod sprzecznością.

    Moim skromnym zdaniem “Budda drzemie w Zorbie” to jego najlepsza książka.
    Momentami bardzo “mocna” :)

  • Heh, jeśli Osho jeździł limuzyną (o czym nie wiedziałem - nie studiuję zbyt gorliwie ani jego nauk, ani życia), to znaczy że ucieleśniał Ducha Obfitości.

    Rozumiał, że życie powinno być obfite we wszystkich aspektach. Duchowość, która wypiera się fizyczności, jest upośledzona.

    Coraz bardziej podoba mi się ten koleś, Osho :)

    Ściskam!
    Wojciech

  • Tak, Osho był w pewnym okresie bardzo bogatym człowiekiem, czytałam wywiady z nim w których odpowiadał na pytania dziennikarzy a propos tych swoich limuzyn i podchodził do tego zupełnie lekko, jakby nie przejmował się że oni (dziennikarze) uważają to za coś z czego powinien się tłumaczyć.
    Mówiąc to miał w sobie tyle dziecięcości, niewinności, radości z posiadania takich rzeczy, że doprawdy ja z tym problemu nie miałam.
    Good for him :)
    Trzeba się umieć cieszyć z cudzego sukcesu, a zawiść i resentyment odłożyć na bok :)

    Wydaje mi się, że wiele osób ma bardzo archaiczne i stereotypowe podeście do “mistrzów duchowych”, nieprzystające do wyzwań cywilizacji zachodniej. Jeśli taki “mistrz” nie siedzi przy ulicy, nie jest wychudzony, świątobliwy i z długa brodą - tylko rozbija się limuzynami i ma kochankę - to na pewno to zły koleś ;) :O
    Obciążenie to może pochodzić z martyrologii chrześcijańskiej. Bogacz= zły, męczennik, mędrzec i święty = biedny.
    Dwa bieguny. :/ No szkoda, ale może wraz ze wzrostem świadomości społecznej to się powoli zmieni.

    A tymczasem Osho - de facto wdrożył w życie filozofię o której mówił :) Słowa nie są puste, stoją za nimi czyny. Mnie to odpowiada ;)

Leave a Reply