marzec 5, 2008...6:00 przed południem

Filozofia zdrowia

Jump to Comments

Kilka tez L. Hay, dotyczących zdrowia i życia, z książki “Możesz uzdrowić swoje życie”.

Każdy z nas jest w stu procentach odpowiedzialny za wszystko,
co go w życiu spotyka.

Każda powstała w nas myśl tworzy naszą przyszłość.
Moc objawia się zawsze w chwili obecnej.

Niechęć do samego siebie i poczucie winy jest dla każdego
źródłem cierpienia.

Podstawowym ograniczeniem dla każdego jest poczucie:
„nie jestem dość dobry”.

Myśl jest tylko myślą i zawsze można ją zmienić.

Najbardziej destruktywnymi wzorcami zakorzenionymi
w psychice są: żywienie urazy, autokrytycyzm i poczucie winy.

Wyzbycie się poczucia urazy może spowodować nawet
zniknięcie raka.

Jeśli rzeczywiście kochamy siebie, wszystko nam się udaje.
Musimy uwolnić się od przeszłości i wybaczyć każdemu.
Musimy być gotowi, aby zacząć uczyć się miłości do siebie.
Kluczem do pozytywnych zmian jest obecna samoakceptacja.
My sami tworzymy tak zwane choroby naszego ciała.

W bezkresie życia, w którym jestem,
wszystko jest doskonale, całkowite i pełne,
a mimo to życie ciągle się zmienia.
Nie ma początku i końca, tylko ciągły proces
przemian rzeczywistości i doświadczeń.
Życie nie zatrzymuje się, nie zużywa,
w każdej chwili jest zawsze nowe i świeże.
Jestem jednością z Potęgę, która mnie stworzyła,
i ta Potęga dała mi moc tworzenia siebie.
Cieszę się wiedząc, że posiadam moc umysłu,
której mogę dowolnie używać.

L. Hay

Liczba komentarzy: 5

  • Kiedyś nie rozumiałem takich tekstów. L. Hay traktowałem jak nawiedzoną wariatkę, a jej słowa były niczym innym jak bełkotem niemającym dla mnie najmniejszego znaczenia.

    Teraz widzę, jaki byłem niedojrzały :)

    Jeden z moich ulubionych cytatów (Kor 13, 11 - Hymn do miłości):

    Gdy byłem dzieckiem,
    mówiłem jak dziecko,
    czułem jak dziecko,
    myślałem jak dziecko.
    Kiedy zaś stałem się mężem,
    wyzbyłem się tego, co dziecięce.

    Pozdrawiam!
    Wojtek

  • O, widzisz. A ja miałam podobną opinię o Sondrze Ray. Uważałam że jest za bardzo “Sai Bab’owa” i nakręcona :). Z czasem nauczyłam się wybierać z niej to co dla mnie …było do wybrania.

    A co do tego cytatu… Ja chciałabym sadzić że zintegrowałam to co dziecięce z tym co dojrzałe ;)

  • Hi hi hi, kolejny powód do zażartej dyskusji? Nic z tego… Każdy widzi to, na czym się koncentruje, Zenforest - uważaj! :) Bo ten cytat nie jest o wyrzucaniu “dziecka” i zastępowaniu go “dorosłym”.
    Ten cytat jest o wzroście, ewolucji, wstępowaniu… :D

    Ściskam mocno!
    Wojtek

  • Wojciechu czy my kiedykolwiek zażarcie dyskutowaliśy ;)?
    Naprawdę przeceniasz nasz(mój i twój, nawet razem wzięty) zapęd do udowadniania innym racji :)

    “wyzbyłem się tego, co dziecięce.”
    Ok, ok - może to tylko nieszczęśliwe użycie słowa, dość mocnego w wydźwięku :)
    Integracja dziecka w sobie, _wbudowanie_ elementów “dziecięcości” w dorosłość, przekształcenie ich i zintegrowanie jest jednym z ważniejszych , jak sądzę etapów ewolucji i wzrostu o których piszesz.
    Wzrost młodego drzewa to nie “wyzbycie się” zielonej łodygi, ale przekształcenie jej w brązową, silną i wspierającą :)
    Ech te słowa, słowa, słowa :)

  • Podoba mi się to porównanie do drzewa :)

    A z tym zażartym dyskutowaniem to była… mała prowokacja ;) Wybacz :D

    Pozdrawiam!

Napisz odpowiedź