Huna

Siedem zasad Huny

1. IKE - świat jest taki, jaki myślisz, że jest.

Pierwsza zasada mówi nam o wielkiej subiektywności świata. Wyobraź sobie, że świat dla każdego jest całkiem inny. Możemy patrzeć na to samo, a dostrzegać dwie zupełnie różne rzeczy. Możemy być w tym samym miejscu, a odczucia mogą być zupełnie inne. Żyjemy w innych światach zbudowanych na subiektywnych wyobrażeniach. Budujemy swój obraz świata na własnej iluzji (mayi).

Nasze światy mogą być podobne, a to dlatego, że nasze wyobrażenia są podobne. To podobieństwo bierze się z podobnych procesów wychowawczych. Ludzie z tej samej kultury mają podobną mentalność, ich świat wygląda podobnie. Ludzie z innej kultury mogą mieć zupełnie inne światy. Dociekliwi mogą się dopatrzyć w tym przyczyn różnic miedzy krajami.

Nic nie jest stałe. Wszystko zależy od tego, jak myślisz o danej rzeczy. Ktoś powie: No jak to, przecież matematyka jest stała. Prawda. Tylko, że matematyka jest pewnym schematem opisu rzeczywistości wymyślonym przez człowieka. Nie jest to rzeczywistość. Człowiek stworzył coś, co względnie pasuje do oglądanej rzeczywistości materialnej, ale nią nie jest. Matematyka staje się również nieużyteczna, gdzie do akcji wkracza czynnik świadomej wolnej woli.

Wszystko na świecie przypomina iluzję. Rzeczywistość przejawiona, jest jakby snem, który trwa w naszym umyśle. Śniąc bardzo realistyczny sen, wydaje się on rzeczywistością. I tak naprawdę jest. To jest rzeczywistość, tylko na subtelniejszym poziomie. Budząc się myślimy „jak to dobrze/ szkoda, że to tylko sen”. Sen, czyli iluzja. Teraz spójrzmy z inne strony-> świat materialny jest również iluzją, tylko na innym poziomie. Sen ten zależy od naszego poglądu, czyli tylko od nas.

Cały nasz świat jest zależny od naszych myśli. Na podstawie tego, można stwierdzić, że to właśnie my jesteśmy kreatorami. I to jest prawda. Tak jak i tworzymy naszą rzeczywistość w śnie, tak i tworzymy rzeczywistość w materii. Jedyna różnica to taka, że materia jest gęstsza. Zmieńmy swoje myśli, a zmieni się nasz świat. Wystarczy się przebudzić i to dostrzec.

Wychodząc ponad myśli, można przekroczyć sen o świecie.

2. KALA - nie ma żadnych ograniczeń

Wszechświat sam w sobie jest polem o nieograniczonych możliwościach. Naprawdę, żyjemy w nieograniczonym wszechświecie. Ktoś stwierdzi, że fizyka ogranicza wszechświat. Tylko prawa fizyki jakoś dziwnie się naginają, jeśli dochodzimy do rzeczy tak abstrakcyjnych jak np. czarne dziury, czy materia przy prędkości światła. Poza tym fizyka, podobnie jak matematyka, opisuje nasz system wyobrażeń o wszechświecie.

Wszechświat jest nieograniczony. Więc dlaczego My, będąc cząstką wszechświata jesteśmy ograniczeni? I czym jesteśmy ograniczeni?

Po pierwsze, aby doświadczyć czegoś w nieskończoności, trzeba to ograniczyć. Aby zaistniało doświadczenie, potrzeba granic. W tym wypadku są to granice naszej percepcji, czyli postrzegania. Dzięki nim możemy doświadczać, a co za tym idzie rozwijać się. Dzięki nim możemy właściwie istnieć. Mając ograniczone pole postrzegania, mamy również ograniczoną w pewien sposób świadomość. W miarę poszerzania świadomości, czyli rozwoju, granice się zacierają. Staje się jasne, że nie ma granic, nie ma oddzielenia, nie ma końca. Wszystko jest nieskończonym przejawem boskiego procesy, w którym my również mamy udział. Jesteśmy jego częścią.

Ograniczenia wynikają tylko z naszych ograniczonych poglądów. Jeśli nie wierzymy w cuda, one nie pojawią się w naszym życiu. To jest jasne, ponieważ sami ograniczamy naszą rzeczywistość. Sami swoimi myślami ograniczamy wszechświat. Zupełnie niepotrzebnie.

Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy w taką możliwość. Tu ocieramy się o mistykę. W niektórych kręgach cudowne uzdrawianie jest na porządku dziennym. Niektórzy są świadkami niesamowitych materializacji, czy nawet teleportacji. Z kolei inni traktują to jako wielkie bajki i oszustwa. I właśnie ci tego nigdy nie doświadczą, nigdy nie znajdą się w pobliżu takiego cudu, ponieważ ich umysł nie dopuszcza takiej możliwości. W ich rzeczywistości nie ma na to miejsca.

Teraz sobie pomyśl, co by się stało, gdybyś uwierzył w coś cudownego. Wtedy prędzej czy później pojawiłoby się to w Twoim życiu. Zaczęłyby się dziać realne cuda, ponieważ wszechświat nie ma ograniczeń, a Ty z tej cechy możesz dowoli korzystać. Nie wiem czy wiesz, ale żyjesz naprawdę w magicznej i wspaniałej rzeczywistości.

Jeśli uświadomisz sobie sen o rzeczywistości, wyjdziesz ponad jej ograniczenia.

3. MAKIA - Energia podąża za uwagą

Świat jest zbudowany z energii. Wszystko jest energią, a różni się „gęstością”, czy też jakością(wibracjami). Jednak to ta sama energia pod innymi postaciami. Bardzo ważną cechą energii jest to, że potrafi się skupiać i organizować. Człowiek jest skupiskiem najróżniejszych energii, dlatego przejawia się na bardzo szerokim paśmie rzeczywistości.

Ciało człowieka jest zbudowane z atomów, a te z kolei nie są niczym innym jak energią, tyle że niskowibracyjną. Subtelniejszym ciałem człowieka jest ciało eteryczne, przewodzące subtelniejszą energię niezbędną do życia. Jeszcze subtelniejszym ciałem energetycznym jest ciało astralne. To w nim mieści się energia uczuć. Jeszcze wyżej jest ciało mentalne, wypełnione delikatną energią myśli. Najsubtelniejszym ciałem otaczającym człowieka, jest ciało przyczynowe. Na tym poziomie wszyscy jesteśmy jednością. Na tym poziomie, wszyscy „nachodzimy” na siebie i tworzymy jedną całość.

Człowiek jest po prostu pewnym skupiskiem (zagęszczeniem energii), jednak najsubtelniejsze przenikają się wzajemnie. Dlatego nie ma oddzielenia. Nie jesteśmy oddzieleni od Boga, od wszechświata, od samych siebie. Wszyscy jesteśmy tym światem. Takie podejście potrafi wzbudzić nieograniczoną miłość do istnienia. Warto nad tym pomedytować.

Energia podąża za uwagą. Mamy wolną wolę i tą wolą potrafimy kierować energią. Możemy ja posłać gdziekolwiek chcemy i zrobić z nią cokolwiek chcemy. Jest to podobne do przemieszczania się świadomości. Ogniskując świadomość na jakiejś rzeczy powodujemy ruch energii, a ruch powoduje wzrost (doenergetyzowanie), lub utratę energii. Czyli to na czym się skupiamy, to w nas się rozwija. Z kolei to czym się nie zajmujemy, zanika.

Tworząc myślokształt, dajemy mu energię. Taka myśl trwa przy nas i oddziałuje na nasze ciała wyższe. Jest tak silna jak energia, z której powstała. Możemy tą myśl wzmacniać, posyłając jej więcej energii, czyli świadomie o niej myśleć. Wtedy uwaga skupiona jest na myśli i energia tam podąża. Można też osłabić dany myślokształt. Aby to zrobić warto sobie uświadomić jego nieprzydatność i absurdalność. Wtedy podświadomość przestaje kierować do niego energię. Można go także zastąpić jakąś inną myślą, na której trzeba się skupić, aby stała się mocniejsza od starej.

Tak właśnie działają afirmacje. Dostarczamy tyle energii nowej myśli, aby zastąpić starą. Im więcej energii ma stara myśl, tym więcej należy dostarczyć nowej myśli, aby nastąpiło całkowite wyparcie. Dlatego niektóre tematy tak trudno się afirmuje i jest to czasochłonne. Ponieważ stare myślokształty są ugruntowane i posiadają spory potencjał energetyczny.

To czym się zajmujemy rozwija się w poszczególnych ciałach energetycznych. Dlatego warto dbać o czystość własnych energii. Nie tylko czystość ciała, ale także czystość pożywienia, czystość uczuć i myśli.

Własną świadomością możemy kierować energią. To zjawisko wykorzystuje się w rozwoju duchowym. To na czym się skupia umysł staje się rzeczywistością. Nie ma od tej zasady wyjątków. Nie bez powodu człowiek jest nazwany wielkim kreatorem. Nie bez powodu jesteśmy boskimi dziećmi. Mamy wolną wolę i moc kreacji, dlatego możemy bawić się w nieograniczonym wszechświecie.

W miarę rozwoju, dochodzi się do punktu, kiedy kreacja staje się niepotrzebna. Wyraźnie widać, że wszystkie rzeczy zależą od umysłu i od poglądu na rzeczywistość. Wtedy przychodzi czas wyjścia ponad tą zabawę z materią, do świadomości boskiej.

4. MANAWA - moment mocy jest teraz

Wielkie zdziwienie wywołuje czasem stwierdzenie typu: „Czas nie istnieje”. Dla nas, jako ludzi nauki, czas jest podstawowym kryterium działania. Wszystko opiera się na czasie. Cały świat jest zsynchronizowany godzinami. Wszystko odbywa się w jakimś czasie. Dlatego taki popłoch sieje stwierdzenie o braku czasu. Ludzie nie chcą nawet słyszeć, że tak naprawdę czas nie istnieje.

Tu trzeba zauważyć, że czas jest tylko miarą ruchu. To co nazywamy dniem, jest spowodowane ruchem naszej planety względem słońca. Można nad tym pomedytować i zauważyć iż faktycznie czas nie istnieje. Czas jest tylko mentalnym tworem, który nas ogranicza (umiejscawia w punkcie).

Łącząc to z pierwszą zasadą traktującą o względności postrzegania, można stwierdzić, że czas płynie inaczej dla każdej istoty. Jeśli ktoś się śpieszy, ma mało czasu. Jeśli ktoś jest spokojny i wie, że zdąży, ma faktycznie wystarczająco dużo czasu. Kto chce „mieć czas” ten go ma. Ta różnica wynika tylko z wyobrażenia o czasie.

Czasem zdarzają się chwile, gdy się wydaje, że czas zatrzymał się w miejscu. Np. w medytacji lub w śnie można takiego uczucia doznać. Właściwie wtedy czas faktycznie zatrzymuje się w miejscu, dla doświadczającego. Dla obserwatorów z zewnątrz, mogło minąć 15 minut. Tym samym dla medytującego (czy śniącego) mogło minąć w jego ocenie pół dnia. Lub odwrotnie. Wszystko jest względne.

Kojeną rzeczą, która wynika z fenomenu braku czasu, jest brak przeszłości i przyszłości. Przeszłość nie istnieje. Jedyne co istnieje, to nasze wyobrażenie o niej. To co pamiętamy, to poprzednie stany świadomości, które wpływają na nasze aktualne życie, czyli na teraźniejszość. Wszystkie poprzednie doświadczenia zbudowały to, co zwiemy teraźniejszością. Dokładniej zbudowały pogląd na rzeczywistość.

Wszystkie karmiczne obciążenia czy zasługi, przejawiają się w teraźniejszości dzięki aktualnym stanom energii człowieka. Jeśli przez cały czas gromadziliśmy negatywną karmę, czyli rozwijaliśmy negatywne tendencje i cechy, to nasze pole jest pełne niekorzystnych energii. Otacza nas niekorzystna rzeczywistość. Jeśli natomiast rozwijaliśmy pozytywne cechy, zbieraliśmy zasługę karmiczną, wtedy nasz umysł pełen pozytywów, kreuje cudowną rzeczywistość. Jesteśmy otoczeni wysokowibracyjną energią.

Na uwagę zasługuje fakt, że karma się ciągle zmienia. Ponieważ jesteśmy w stanie zmieniać swoje myśli, przyzwyczajenia, dlatego potrafimy zmieniać naszą teraźniejszość. To naprawdę jest bardzo proste. Poprzez rozwijanie pozytywnych cech, szczęścia, miłości i harmonii, zmieniamy negatywną karmę na pozytywną. Zmieniamy nasze życie.

Uwalniając się całkowicie od programów i wyobrażeń, ogniskujemy świadomość na chwili teraźniejszej. Tylko w teraźniejszości jest istnienie. Nic nie istnieje poza teraźniejszością. Dlatego moment mocy jest teraz. Błądząc myślami poza teraźniejszość jesteśmy rozproszeni i słabi energetycznie. Każda praktyka duchowa koncentruje się na teraźniejszości. Tak samo dla kahuny ważny jest tylko teraźniejszy moment, w którym może działać.

5. ALOHA - miłość jest po to, by przynosiła szczęście

Aloha znaczy po hawajsku miłość. Ale nie miłość w sensie seksu, nie miłość w sensie pożądania, nie miłość do czynności… W naszej społeczności wiele mówi się o miłości w takim czy innym znaczeniu, często zatracając w tym samo to uczucie.

W hawajskim tłumaczeniu Aloha oznacza: „Być z kimś tu i teraz i być szczęśliwym”. To bardzo proste, a zarazem piękne. Być tu i teraz i być szczęśliwym. To jest esencja miłości. Czuć po prostu szczęście z możliwości bycia tu i teraz z kimś lub czymś. Nie ma tu żadnego bólu, strachu, niespełnienia, żalu… jest po prostu miłość.

Wszystkie negatywne wyobrażenia ograniczają miłość. Wszystkie awersje sprawiają, że nie czujemy szczęścia z przebywania z jakąś osobą, bądź rzeczą. W naszych umysłach kryją się różnego rodzaju fałszywe i nieczyste poglądy dotyczące ludzi. Oceny umysłu i iluzje ograniczają czysty pogląd rzeczywistości. Umysł ocenia ludzi jako złych, brzydkich itp.. taki pogląd może nas tylko odciąć od szczęścia, czyli miłości.

Wyobraź sobie, że nie oceniasz i niczego nie oczekujesz od drugiego człowieka. Siedzicie naprzeciwko siebie i niczego od siebie nie oczekujecie. Akceptujesz w pełni jego wolność, a on akceptuje Twoją. Nic was nie łączy oprócz siedzenia razem. Nie ma żadnego lęku, czy pożądania. Jest całkowita czystość i przyjemność. Co się wtedy stanie? Ogarnie Was całkowite uczucie szczęścia i radości. W waszych sercach będzie wibrowała delikatnie miłość. Będziecie otoczeni błogością i pięknem. Łagodny uśmiech zagości na waszych twarzach. Będzie miłość do drugiego człowieka i do siebie. Będziecie z tą osobą przeżywali „Tu i teraz”, tak po prostu. To wzbudza prawdziwą miłość istnienia. Miłość tylko dlatego, że jesteście.

Idąc dalej, miłość może płynąć nawet kiedy siedzi się w samotności. Miłość istnienia. Jest to naturalny stan istoty ludzkiej.

To wszystko jest dla ciebie możliwe. Wystarczy pozbyć się awersji i lęku. Zauważyć, że ponad umysłem wszyscy stanowimy jedność. Wtedy lęk i nienawiść same opadają, ponieważ nie ma nikogo, kto by zagrażał. Kiedy nic nie przeszkadza miłości, zaczyna ona płynąć sama. Natura człowieka jest pierwotnie dobra. Człowiek jest istotą miłości, z miłości i dla miłości. Człowiek jest boskim stworzeniem.

6. MANA - cała moc pochodzi z naszego wnętrza

Jedynym źródłem mocy dla nas samych, jesteśmy my sami. Czasem zdarza się, że ludzie szukają mocy poza sobą. Właściwie taka jest najczęstsza koncepcja Najwyższej mocy - czyli Boga. Większość ludzi szuka Boga na zewnątrz. Szukają miłości poza sobą. Szukają mocy, pomocy, pocieszenia, siły, wsparcia… poza sobą. Czasem nawet znajdują i to działa. Jest to tylko iluzja, ponieważ wszystko czego się doświadcza, doświadcza się w swoim polu. Swoje pole można zmienić tylko samemu. Każda zmiana pochodzi z wnętrza.

Największa moc jaką możemy użyć, jest w nas samych. Jest to jedyna moc, jedyna energia nad jaką mamy świadomą kontrolę. Źródło jest w naszym wnętrzu. Można to przyrównać do generatora mocy. Takim generatorem mocy jest ludzka istota. Czy prądnica szuka prądu w drzewach czy w ziemi? Nie szuka. Człowiek szuka mocy w talizmanach i w innych ludziach. Jakby zupełnie nie wiedział, że sam jest źródłem największej dla siebie energii.

Warto zauważyć, że energia powstaje w nas sama. Jest to boski proces, który utrzymuje nas przy życiu. Jest to moc „podarowana” nam przez rzeczywistość. Możemy z nią robić co chcemy i wykorzystywać do każdego celu, jaki zdołamy wymyślić. Można też po prostu nieskończenie radować się z samego faktu istnienia, „darmowego życia”. Taki pogląd może całkowicie zmienić stosunek do życia w tej rzeczywistości.

Najważniejszym przejawem mocy człowieka, jest jego wola. Czasem mówi się, że ktoś ma silną wolę, tym samym posiada wielką moc. To jest prawda. Człowiek mający skoncentrowany umysł na teraźniejszości potrafi kierować własną energią. Potrafi nawet dzięki swojej woli wpływać na inne osoby (tylko na podatnych ludzi, czyli chcących podlegać „silniejszemu”). Często podziwiamy takich ludzi, zapominając, że jesteśmy tak samo boskimi istotami. Także mamy dostęp do źródła mocy, które jest w nas.

Właściwie wszystko we wszechświecie ma moc. Wszystko jest pewnym rodzajem energii. Człowiek potrafi się dostrajać do różnych poziomów energetycznych i tym samym generować odpowiednią energię. Jeśli wdychamy czyste powietrze stajemy się generatorami czystej energii. Tak samo ma się sprawa, kiedy wizualizujemy czystość i świetlistość energetyczną.

Z kolei oglądając dramat, ludzie utożsamiają się z aktorami i przeżywają silne emocje. To nic innego jak dostrajanie się do pewnych wibracji. W tym wypadku do wibracji niekorzystnych. Tworzymy z boskiej energii życia energie dramatu i cierpienia. Często to, czym karmią nas media ma niekorzystny wpływ na człowieka. Warto być świadomym, do czego się dostrajamy i jakie energie nosimy w sobie.

Jak wiadomo, nikt inny nie tworzy naszego świata. Dzięki wewnętrznej mocy pole ciała zmienia się, rzeczywistość się zmienia. Dysponujemy naprawdę wielką mocą kreacji. Nasze myśli i słowa mają moc. Jeśli wypowiadamy coś świadomie, korzystamy z naturalnego prawa kreacji. Świadome i pełne przekonania słowa wpływają na rzeczywistość organizując nasze pole. Skupiony umysł i silna wola potrafią doskonale kierować energią. Ta moc nie pochodzi z zewnątrz, pochodzi z naszego wnętrza.

7. PONO - Skuteczność jest miarą prawdy

Dla kahunów ważne było to, co działało. Jeśli coś działa, to znaczy, że skuteczne i warto to robić. Jeśli dana czynność nie działa (nie przynosi zamierzonych efektów), to nie ma sensu się tym bawić. To jest bardzo zdrowe i praktyczne podejście.

Jeśli chcemy osiągnąć jakiś cel trzeba używać środków prowadzących do tego celu. Jeśli chcemy coś narysować, nie będziemy walić głową w kartkę. Przez takie działanie nic nie narysujemy, a jeszcze rozboli głowa. :) Wydaje się logiczne. Więc dlaczego wielu ludzi cierpi w teraźniejszości mając nadzieję na raj po śmierci? Przykładów „skutecznych” działań jest wiele.

Skuteczność jest miarą prawdy. Patrząc na to z innej strony, wszystko jest skuteczne. Tylko kwestia, do czego się dąży. Jeśli dążymy do upadku, praktykujmy rzeczy negatywne. Jeśli dążymy do szczęścia, róbmy rzeczy pozytywne. Każde działanie przyniesie skutek, warto być świadomym skutków swoich działań. Kahuni doskonale wiedzieli, czego chcą i doskonale wiedzieli jak to osiągnąć. Byli, więc bardzo praktyczni.

Jeśli coś nie wychodzi tak jak powinno, znaczy to, że użyliśmy niewłaściwych środków. Lub nie korzystaliśmy z tych środków właściwie. Ponieważ rzeczywistość jest prosta, „co posiejesz to i zbierać będziesz”. Tu nie ma niedomówień. To nie cel uświęca środki, tylko środki prowadzą (albo nie prowadzą) do celu. Tak działa rzeczywistość.

Korzystne działania prowadzą do korzystnych skutków i odwrotnie. To z jakimi wibracjami działasz określa jakie wibracje będzie miał skutek. Jakie nasiona, takie owoce.

**** Podsumowanie siedmiu zasad huny:

1. IKE - świat jest taki, jaki myślisz, że jest.

2. KALA - nie ma żadnych ograniczeń

3. MAKIA - Energia podąża za uwagą

4. MANAWA - moment mocy jest teraz

5. ALOHA - miłość jest po to, by przynosiła szczęście

6. MANA - cała moc pochodzi z naszego wnętrza

7. PONO - Skuteczność jest miarą prawdy.

Tekst autorstwa AnandaNa pochodzi ze strony : http://www.rozwojduchowy.net/artykuly/48_huna_10_siedem_zasad_huny.html

74 Comments

  • To tylko część systemu Huny.
    Integralną jego częścią są także 3 “części” człowieka/świadomości: Ku - (mniej więcej) podświadomość, Lono - świadomość, Aumakua - nadświadomość, boska część człowieka, anioł stróż, “personal Jesus”; oraz 4 poziomy rzeczywistości: poziom rzeczywistości obiektywnej, poziom rzeczywistości subiektywnej (wszystko ma świadomość, z wszystkim możesz się komunikować), poziom snu (wszystko jest snem - odbiciem Twojego wnętrza) i poziom holistyczny (wszystko jest doskonałe).
    Istnieją jeszcze koncepcje pomocnicze, jak mana - energia (życiowa) i aka - matryca wszechświata, “pierwotna materia”.

    To tak bardzo skrótowo i poglądowo :)

  • ad.1 - Świat odbieramy subiektywnie, lecz sam w sobie może być obiektywnie badany i wyciągane prawdy wspólne dla wszystkich. Zbyt wielu ludzi ma fałszywy obraz świata. Możemy wyciągnąć pewne stałości z rzeczywistości.

    ad. 2 - Świat jest ograniczony do tych rzeczy, które powstały. Nie możemy stworzyć czegoś zupełnie nowego jak i wytworzyć coś ponad liczbę, która istnieje. Jesteśmy ograniczeni do części składowych, które możemy mieszać, łączyć, modyfikować w granicach możliwości.

    ad.7 - Praktyczność, użyteczność nie może być miarą prawdy, prowadzi to do relatywizmu. Wypacza spojrzenie na świat i możliwość dojścia do prawd obiektywnych. Stajemy się wtedy niewolnikami swoich pragnień.

  • ad.1 Czy tego możesz być pewien? Były już robione doświadczenia które mówiły że co dla jednego było letnie, dla drugiego gorące, co jeden widział na zielono, inny na niebiesko…Wszystko przesiewamy przez siatkę umysłu, nawet wyniki badań naukowych są przesiane przez siatkę umysłu setek naukowców wychowanych (”zaprogramowanych” ;) na pozyskiwanie określonych rezultatów…
    Zacytuję film What the bleep do we know:
    “Mózg przetwarza 400 miliardów bitów informacji na sekundę a tylko 2000 z tego zauważamy - docierają do naszej świadomości.”
    Co jest w tych pozostałych bitach?
    Świadomość wg mnie nie ma podobnych ograniczeń, ograniczenia istnieją dopóki w nie wierzymy. Wtedy przede wszystkim nasz własny umysł je podtrzymuje i zasila.
    Oczywiście, zwykle w rozmowach ludzie dają wtedy przykład, stań pod dźwigiem i poczekaj jak rzeczywistość spadnie na ciebie w postaci 10 ton. Odpowiedź na to pytanie też się znajdzie, ale chyba wyjdzie już poza tę dyskusję. Dodam tylko, że jeśli ktoś czytał Autobiografię jogina, pewnie będzie wiedział co można tu napisać ;)
    A wracając do życia codziennego - zasada ta wg mnie jest jak najbardziej warta uwagi…
    ad.2.
    Czemu nie możemy stworzyć czegoś całkiem nowego? Możesz sprecyzować?
    Einstein napisał kiedyś :”Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i wtedy przychodzi ten jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi. ”
    ad.3. Czy istnieje coś takiego jak prawdziwy obiektywizm?
    Czy zabijanie ludzi jest obiektywnie dobre czy złe? Dla fanatyka zabijanie niewiernych jest dobre czy złe? Kto uzurpuje sobie prawo do tego aby twierdzić że istnieje coś obiektywnego w świecie pełnym wszak różnych układów odniesień…? Jedzenie wieprzowiny dla niektórych jest złe, dla innych dobre, jakie jest zatem obiektywnie?
    Ja zaryzykuję stwierdzenie że wszystko jest mniej lub bardziej subiektywne. :)

    Ostatniego zdania o byciu niewolnikami pragnień - przyznam - nie do końca rozumiem w tym kontekście ;) Czy chodzi o to że nie mając “obiektywnych” kodeksów moralnych - człowiek zaczyna się fiksować na materii i zaspokajaniu potrzeb ?

  • Jeżeli tylko wygłaszasz opinie o hunie, to wygłaszasz opinie o swoich wyobrażeniach. Czyli robisz to, co większość z nas - myślisz o działaniu zamiast działać. Daj jej szansę, wgryź się w temat, przede wszystkim praktykuj, a po z góry określonym czasie zakończ eksperyment (jeśli faktycznie huna jest niedopracowana…). Będę czekał na Twoją opinię :)

    Jak zawsze polecam http://www.hunatrainer.com. Niezwykłe miejsce.

    Pozdrawiam!

  • Ojej, dopiero zauważyłem komentarz.

    Dociera do nas zaledwie cząstka przetwarzanych informacji - prawda. I tak można potraktować pewną skończoność świata, uświadamiamy sobie zaledwie cząstkę jego ogromu, ale nie jest to dowodem na jego nieskończoność. To jedynie my jeszcze nie zbadaliśmy wszystkiego, nie odkryliśmy wszystkich prawd przyrody.

    Prawdy logiczne, matematyczne są jednakowe dla wszystkich. Nie można ich odbierać subiektywnie. Są niezmienne. Obecnie do badań wykorzystuje się komputery, elektronikę. Język komputera jest jasno określony. Człowiek może dyskutować nad kolorem - czerwony czy bordowy. Komputer poda numer barwy z palety.

    Dlaczego nie możemy stworzyć? Bo stwarzanie to pojęcie, które kryje w sobie powstawanie czegoś z niczego. My możemy TWORZYĆ. Np. artysta jest twórcą, nie stwórcą. Opiera się bądź na przyrodzie, bądź na wyabstrahowanych myślach z obrazów rzeczywistości. Rzeźbi w glinie, która pochodzi z ziemi. Możemy przekształcać materię, ale nie stworzymy czegoś co nie istnieje. np. spróbujmy sobie wyobrazić kolor który nie istnieje. Dodajmy nowy do palety. Kończy się zakres i wchodzimy w dźwięk, mikrofale. Jesteśmy ograniczeni do pewnego zakresu.

    Praktyczność - niewolnictwo też było praktyczne. Zabijanie przeciwnika także. Nie tędy droga. Prawa człowieka, jego godność trzeba budować na innym fundamencie.

    Szczerze to nie słyszałem wcześniej o Hunie. Filozofia europejska pozostaje jednak klasyką tematu.

  • Obiektywna prawda jest na tyle obiektywna, na ile część wspólna jednostkowych zbiorów subiektywnej wiedzy pozwala uzgodnić symbolikę języka komunikacji. Tak myślę :)

  • boyzelenski:
    “Prawdy logiczne, matematyczne są jednakowe dla wszystkich. [...] Język komputera jest jasno określony. ”

    Zauważ jednak jak zmieniają się te prawdy np. fizyczne. Jak kiedyś uważano czas za niezmienny element, wielkość absolutną. Do czasów Einsteina. Jak poszerzano matematykę. Pojawiła sie gemoetria nieeuklidesowa, etc.
    Wydajesz się być pewien tego co ludzki umysł ogarnia..Ale z każdym wiekiem spojrzenie się zmienia. Poszerza. Wiesz co jeszcze czeka na odkrycie? Może coś co obróci nasz świat do góry nogami, podobnie jak kiedyś zepchnęło ziemię z piedestału centrum kosmosu. :)?

    “Bo stwarzanie to pojęcie, które kryje w sobie powstawanie czegoś z niczego. My możemy TWORZYĆ. ”

    Trochę dziwne rozdzielenie znaczenia słowa, ale co powiesz o myślach, rzeczach nieuchwytnych, jak uczucia, emocje…
    Poza tym jeśli ktoś zakłada że człowiek jest tylko białkową formą życia, to z pewnością się z Tobą zgodzi. Ten kto zakłada, że człowiek w istocie jest czymś znacznie więcej, i ma w sobie boskość, to odpowiedź na pytanie kto “stworzył” świat, nie wydaje się już tak trudna.

    “Praktyczność - niewolnictwo też było praktyczne. Zabijanie przeciwnika także. Nie tędy droga. Prawa człowieka, jego godność trzeba budować na innym fundamencie.”

    Ale ja pisałam o czymś troszkę innym :) O tym że wg mnie coś takiego jak obiektywizm nie istnieje, lub w tak marginalnej formie, że nie warto tego wrzucać do statystyk ;)
    Subiektywnie (w osadzeniu danej kultury, tradycji) budujemy kodeksy moralne i prawa, różne - w różnych częściach planety. Można dyskutować który jest “LEPSZY”, ale chyba to nie ma sensu ;)
    Bo to wciąż będzie subiektywna ocena ;)

    “Filozofia europejska pozostaje jednak klasyką tematu.”

    To zdanie z pewnością podchodzi pod poprzedni paragraf ;)
    Ja nigdzie nie sugeruję że Huna to najlepsza filozofia. Sugeruję tylko że czasem warto się na niej inspirować :)

  • Jest moda ostatnio na pojęcie intersubiektywizmu <- tak na marginesie ;)

  • “Zauważ jednak jak zmieniają się te prawdy np. fizyczne. ”

    Zauważ, że właśnie ich nie podałem za przykład i podlegają zmianom wraz z postępem technologicznym i odkryciom. Nie rozumiem, że mam wiedzieć wszystko co umysł ogarnia. Przecież nie zaprzeczam postępowi, im więcej wiemy, tym więcej rozumiemy.

    “Do czasów Einsteina. Jak poszerzano matematykę. Pojawiła sie gemoetria nieeuklidesowa, etc.”

    Jak narazie nic nie udowodniono. To są teorie. Sama napisałaś - “poszerzono”, a nie - “zmieniono”. Geometria nieeuklidesowa nie skreśla euklidesowej. Dalej się jej naucza i z niej korzysta.

    “Wiesz co jeszcze czeka na odkrycie? Może coś co obróci nasz świat do góry nogami, podobnie jak kiedyś zepchnęło ziemię z piedestału centrum kosmosu. :)?”

    Heh, naprawdę staram się tłumaczyć, aby jasno oddzielić sferę teorii, hipotez od prawd. W naukach przyrodniczych tylko to występuje. Ja wcale nie zaprzeczam, a wręcz potwierdzam, że nasze postrzeganie świata się powiększa, ale nie oznacza to zmiany prawd, które są wieczne.

    “Trochę dziwne rozdzielenie znaczenia słowa, ale co powiesz o myślach, rzeczach nieuchwytnych, jak uczucia, emocje…”

    Jest to rzeczowe rozdzielenie. W fizyce mówi się, że nic w przyrodzie nie ginie. Zmieniają się jedynie układy (np. atomów). Także my je przekształcamy (tworzenie). Lecz słowo stwarzać należy używać w kontekście stwarzania czegoś z niczego (creatio ex nihilo). Przedstawię rachunkiem chemicznym:
    tworzenie(przekształcanie) -> 2+3->1+4
    stwarzanie -> 0->1+1+1+1+1

    Emocje, uczucia - widziałaś kiedyś miłość? Widzimy przejawy, pewne znaki.

    “Poza tym jeśli ktoś zakłada że człowiek jest tylko białkową formą życia, to z pewnością się z Tobą zgodzi. Ten kto zakłada, że człowiek w istocie jest czymś znacznie więcej, i ma w sobie boskość, to odpowiedź na pytanie kto “stworzył” świat, nie wydaje się już tak trudna.”

    No właśnie odwrotnie. Osoba wierząca się z tym zgodzi, bo koncepcja realistycznej interpretacji rzeczywistości św. Tomasza z Akwinu, przyjęta przez Kościół katolicki.

    “O tym że wg mnie coś takiego jak obiektywizm nie istnieje, lub w tak marginalnej formie, że nie warto tego wrzucać do statystyk ;)”

    To jest czy nie jest?? Bo jeżeli jest to nie może być marginalny. Rozumiem na czym polega nasze niezrozumienie się wzajemne. Ja myślę o obiektywizmie w sensie ontologicznym, jako niezależność przedmiotu od myśli podmiotu, Ty natomiast w sensie nie mieszania uczuć, przemyśleń do oceny zjawiska, człowieka, rzeczy.

    “To zdanie z pewnością podchodzi pod poprzedni paragraf ;)”

    Filozofia europejska w większości opiera się na logice, dzięki niej usuwano nieścisłości, błędy. To właśnie ona usuwała sprzeczności. Bowiem jeżeli A jest A to nie może być B. Filozofie wschodu charakteryzują się alogicznością co częstokroć podkreślają. Pełne paradoksów i sprzeczności - a gdzie sprzeczność tam można powiedzieć wszystko i będzie to prawdziwe.

  • “Zauważ, że właśnie ich nie podałem za przykład i podlegają zmianom wraz z postępem technologicznym i odkryciom. ”

    A jednak - wiele paradygmatów uległo zmianie - tak drastycznej, że nie można już mówić o zwykłej logicznej kontynuacji. Choćby kwestia czasu w ujęciu Newtona a Einsteina. A z nowszego podwórka - naukowcy coraz częściej mówią, że koncepcje uwzględniające za podstawowy budulec wszechświata atomy są nieprawidłowe i mówią o małych, drgających strunach czy membranach (koncepcja superstrun, m-teoria). Powoli zachodzą zmiany, ponieważ przed przyjęciem się jakiejś koncepcji, mija wiele lat testów i okres życia nowej teorii jako”hipotezy roboczej” bywa bardzo długi - ludzie przyzwyczajają się. Wszystko wydaje się płynnym przejściem. Kiedyś szokiem było przejście z kreacjonistycznej wizji świata do uwzględnienia teorii ewolucji… Myślę, że zmiany bywają bardzo duże. Nie mówię o odkryciu kolejnego typu kwarka, który uzupełnia poprzedni obraz, ale naprawdę postawienie tego co było do góry nogami.

    “ale nie oznacza to zmiany prawd, które są wieczne.”

    No widzisz, ja nie zakładam że żadna prawda jest wieczna, wszystko może z czasem okazać się iluzją i przybliżeniem, które tak naprawdę nie ma swego docelowego uściślenia bo ten kto decyduje o konkrecie sam jest…niedefiniowalny.
    Bo wszak czy komuś udało się zdefiniować czym tak naprawdę jest Obserwator? Jak można mówić że wiemy coś na pewno skoro nawet nie wiemy dokładnie czym sami jesteśmy, czym jest zjawisko Obserwtora, czym jest świadomość?.Czy ktoś to “schwytał”? Pokroił? Nauka nie jest jednogłośna jak “to” działa.
    Może kiedyś się okaże, że rzeczywistość jest jak w matrixie, może dla każdego jest trochę inna, bo każdy jak mini-bóg nagina elastyczne zasady wg swoich wyobrażeń? Może jest elastyczna do bardzo dużej głębokości, może nawet jej esencją jest elastyczność i płynność… ;)? :) just wondering ;)

    “No właśnie odwrotnie. Osoba wierząca się z tym zgodzi, bo koncepcja realistycznej interpretacji rzeczywistości św. Tomasza z Akwinu, przyjęta przez Kościół katolicki.”

    Chodziło mi o to że wg pewnych poglądów to istoty żywe są “Bogiem” jako zbiorowa super-świadomość, a jeśli tak to wszak stworzyli coś z niczego… ;) Wszechświat, życie, cokolwiek tam uznajesz za “stworzone”.

    “To jest czy nie jest?? ”
    Odpowiedź poniżej.

    “Filozofie wschodu charakteryzują się alogicznością co częstokroć podkreślają. Pełne paradoksów i sprzeczności - a gdzie sprzeczność tam można powiedzieć wszystko i będzie to prawdziwe.”

    Czyż to nie ciekawe podejście :)? We wszechświecie wszystkie stany mogą istnieć równocześnie, kwantowa superpozycja, dobro i zło, jasność i ciemność, być i nie być. Wszystko jest zarazem prawdziwe jak i fałszywe. Istnieje zatem podejście obiektywne, bo jakaś osoba swoją wiarą takie je czyni, nakłada je na świat i doszukuje się podobieństw - i faktycznie, znajduje sie, samospełniająca się przepowiednia, kreacja świata z poziomu ludzkiego…. - i równocześnie jest ono subiektywne, bo jednak to doświadczenie tylko pojedynczej jednostki świadomości a nie całego kontinuum super-świadomości, inna jednostka może przełamać pardygmaty (jak to się dzieje w nauce, psychologii) i zacząć wszystko od innej strony….Ilość opcji jest nieskończenie bogata jak sam wszechświat :) Takie pulsujące pole kreacji dla gotowej z niego skorzystać, przebudzonej świadomości. Co o tym myślisz ;)?

  • Bardzo interesująca wymiana poglądów. Ja dodam tylko jedną uwagę, dotyczącą natury percepcji i tzw. prawd absolutnych.

    Nie postrzegamy świata bezpośrednio, ponieważ jest to z oczywistych względów niemożliwe. Posługujemy się narządami zmysłów. Dla przykładu - do oka dociera strumień fotonów, który oko przetwarza na serię elektrochemicznych impulsów nerwowych, które z kolei przechodzą przez cały mózg do ośrodków wzroku w tylnej jego części. Po drodze są przetwarzane i interpretowane. To bardzo ważne - przetwarzane i interpretowane. Dopiero na końcu mózg konstruuje - też niezwykle ważne - wewnętrzne (przetworzone!) odzwierciedlenie tego, co dotarło do oka.

    Następnie umysł dokonuje “opisu” tego, co otrzymał przez zmysły mózg i działa na podstawie niego (opisu).

    Wynikałoby z tego, że każda jednostka musi mieć różny opis rzeczywistości oraz musi istnieć jakaś część wspólna opisu rzeczywistości dla nas wszystkich (prawdopodobnie nabywana w procesie socjalizacji), abyśmy w ogóle mogli się dogadać.

    Więc jak w takiej sytuacji możemy być pewni CZEGOKOLWIEK? :)

  • Jednak pozostało dalej niezrozumienie w pewnych kwestiach. Podałem za niezmienne prawdy z nauk formalnych tj. takich, które za przedmiot badań mają pewne abstrakty. Natomiast naukami empirycznymi, czyli opierającymi się na doświadczeniu są fizyka, biologia, chemia.Kolejny raz już powtarzam, że opierać w kwestii praw wiecznych można się na takich jakie opierają się na dedukcji umysłowej, oderwanej od materialności, bowiem wtedy nie jesteśmy ograniczeni postęp technologiczny - czyli tak jak pisałaś wcześniej o atomach, albo jeszcze niedawno wyśmiewanej teorii strun Snerga-Wiśniewskiego (ciekawy pisarz). Występowanie dobra i zła, bytu i niebytu to nie przejawianie się sprzeczności, lecz przeciwieństw. Nie może to być i prawdziwe i fałszywe, bo to nie podlega takiej ocenie. Byt się charakteryzuje tym, że jest, a niebyt tym, że go nie ma.

    “ja nie zakładam że żadna prawda jest wieczna, wszystko może z czasem okazać się iluzją i przybliżeniem”

    W takim wypadku to nie jest prawdą wieczną, skoro może okazać się iluzją. Zaprzeczyłoby to swojej nazwie. To tak jak nazwać Boga nieomylnym, a później powiedzieć, że się w czymś pomylił.

    “Bo wszak czy komuś udało się zdefiniować czym tak naprawdę jest Obserwator? Jak można mówić że wiemy coś na pewno skoro nawet nie wiemy dokładnie czym sami jesteśmy, czym jest zjawisko Obserwtora, czym jest świadomość?.Czy ktoś to “schwytał”? Pokroił? Nauka nie jest jednogłośna jak “to” działa.”

    Bo i żaden naukowiec się za to nie będzie brał, to zrozumiałe. Od tego są nauki spekulatywne czyli teologia. Filozofia też ma swoje wyobrażenie Boga. Jest pewien rdzeń jaki Bóg jest, jedynie religie i przekonania dopisują mu dodatkowe cechy.

    “Chodziło mi o to że wg pewnych poglądów to istoty żywe są “Bogiem” jako zbiorowa super-świadomość, a jeśli tak to wszak stworzyli coś z niczego…”

    To jest przejaw monizmu, że wszystko jest jednym. Ta super-świadomość wychodziłoby, że to jest natura. Czyli to odrzucenie Boga jako przyczyny pierwszej, jednym słowem ateizm. No bo co mogła stworzyć z niczego ta świadomość? Definicje świadomości istnieją.

    “Wszystko jest zarazem prawdziwe jak i fałszywe. Istnieje zatem podejście obiektywne bo jakaś osoba swoją wiarą takie je czyni ”

    Niestety nie rozumiem co chcesz przekazać, możesz napisać innymi słowy? Obiektywizm nie jest pochodną wiary, lecz wywodzi się z umysłu, racjonalności. Jeżeli wszystko jest prawdziwe i fałszywe to podam przykład: ‘masz męża, on przespał się z inną kobietą’. Koleżanka się pyta: ‘czy twój mąż zdradził cię?’. Wedle tego jest ot prawda i nie prawda. Lecz nikt o zdrowych zmysłach i umyśle, nie powie, że to jest nieprawda. A tym bardziej i to i to.

    Wojciechu:

    “Więc jak w takiej sytuacji możemy być pewni CZEGOKOLWIEK?”

    Omówiłeś dokładnie działanie aparatów zmysłowych, lecz trzeba docenić także rolę umysłu. Można przyrównać człowieka do komputera, który ma różne urządzenia wejścia jak: skaner, kamera, mikrofon. Przetwarzają one światło, fale dźwiękowe na liczby (0,1). Lecz bez programu te dane są bezwartościowe. Tak i mózg nie tylko dokonuje opisu, ale i analizy, wyciąga abstrakty, pewne własności ogólne. Typu: wiemy jak powinno wyglądać koło, choć nikt nie widział idealnego koła (ograniczenie materii doprowadza, że będzie odchodziło od wzorca matematycznego). Za pomocą umysłu wyciągnęliśmy wzór na koło idealne. Czyli odkryliśmy pewną prawdę, która tkwiła w rzeczywistości. Bo to nie my stwarzamy je, lecz odkrywamy.

  • [cytuje tylko boy'a]

    “Filozofia europejska w większości opiera się na logice, dzięki niej usuwano nieścisłości, błędy.”

    Próbowano usuwać
    [obstając przy czasie przeszłym niedokonanym ...]

    “To właśnie ona usuwała sprzeczności.”

    Czy usunęła je kiedykolwiek w pełni?
    Czy kiedykolwiek usunie?
    [pytania retoryczne]

    “Bowiem jeżeli A jest A to nie może być B.”

    Niedawno pytałem o to kolegę filozofa logika, nie jakiegoś tam wybitnego, no ale powiedział, że nawet na gruncie logiki arystotelesowskiej nie jest to dla niego takie oczywiste.

    “Filozofie wschodu charakteryzują się alogicznością co częstokroć podkreślają.”

    Zgrywają się tylko ;)

    “Pełne paradoksów i sprzeczności - a gdzie sprzeczność tam można powiedzieć wszystko i będzie to prawdziwe.”

    Z punktu widzenia jakiej logiki?

    PS: Nie jestem logikiem, nie znam odpowiedzi na wszystkie postawione tu przez siebie pytania, po prostu to i owo już w tym temacie przeczytałem i byłem świadkiem kilku tego rodzaju polemik na różnych forach i wiem, że rzeczy nie mają się tak prosto jak chciałbyś to może boyu widzieć, może, bo biorę pod uwagę i to, że dopuściłeś się tutaj z jakiś względów świadomych i celowych uproszczeń.

    Pozdrawiam

  • “Nie może to być i prawdziwe i fałszywe, bo to nie podlega takiej ocenie. Byt się charakteryzuje tym, że jest, a niebyt tym, że go nie ma.”

    A co jeśli oba stany istnieją równocześnie? W tym samym miejscu? Sprzeczności i przeciwnieństwa?
    Zauważ, czy doskonały jest kolor biały? Czy doskonalszy kolor czarny?
    Teraz popatrz co się stanie jeśli namaluję obraz tylko białą farbą. Odczytasz go? Tak naprawdę nic się nie stanie, nic nie zobaczysz.
    Albo jak namaluję go czarną…To samo.
    Pełnia - to zbiór wszystkich elementów możliwych i niemożliwych. Współgranie ich. Nadawanie wzajemne znaczenia. To pełna rzeczywistość, a nie odsiana przez decyzje umysłu: “to chcę by było prawdziwe a tamto jest złe, wyrzućmy…”
    Pomyśl, może sprzeczności są tylko pozorne - może na głębszym poziomie to tak naprawdę nie ma znaczenia bo wszystko jest harmonijnie połączone, uzupełniające się…nielogicznie-logiczne :)

    “Adam był tu wczoraj” “Adama nie było tu wczoraj”
    Sprzeczność? Czym naprawdę jest Adam? Rozumiemy jego naturę? Czym jest “tu”? Gdzie faktycznie był - jeśli w ogóle gdzieś był? Myślą? Ciałem? Umysł nie
    widzi różnicy między tym co widzi a tym co wspomina. Te same obszary są aktywowane. A wszystko to tylko układy odniesień.

    “W takim wypadku to nie jest prawdą wieczną, skoro może okazać się iluzją. Zaprzeczyłoby to swojej nazwie.”

    Umysł ma tendencję do nadawania zjawiskom nazw i potem posługiwania się tym jako ostatecznością, definicją słownikową, aksjomatem.
    Gdy nie ma kto oceniać, czy w ogóle cokolwiek istnieje? Wyjmij obserwatora ze świata, może się okazać że …hm… świat tak naprawdę nie ma znaczenia. Istnieje tylko wobec obserwatora.
    Jaką można mieć pewność że istnieją prawdy absolutne, jeśli nie byłoby nikogo kto mógłby pewien zbiór zjawisk i obserwacji tak nazwać?

    “Bo i żaden naukowiec się za to nie będzie brał, to zrozumiałe. Od tego są nauki spekulatywne czyli teologia.”

    Czy teoretycznie nie da się wg Ciebie wynaleźć maszyny która oglądnie duszę ;)? Nawet w odległej przyszłości?
    Wszak jeśli wg tego założenia - istnieją prawdy absolutne, to kiedyś do nich może uda nam się dotrzeć? :)

    “Jest pewien rdzeń jaki Bóg jest, jedynie religie i przekonania dopisują mu dodatkowe cechy.”

    Pytanie - Czy Bóg Twoim zdaniem może doświadczać równoczesnie upadku jak i świętości? Czy jest wszechmogący i ABSOLUTNIE wolny? Czy ograniczają go
    jego własne prawa?

    “To jest przejaw monizmu, że wszystko jest jednym.”

    Nie wiem czy ‘umysł’ potrafi to precyzyjnie _ocenić_ ;)
    Może monizm atrybucyjny, a może wariabilizm, heh :) ? A może coś na pograniczu panteizmu i pananteizmu. ;) A może wszystko razem :)

    “Czyli to odrzucenie Boga jako przyczyny pierwszej, jednym słowem ateizm. No bo co mogła stworzyć z niczego ta świadomość? ”

    Pytanie o sam akt tworzenia, zawiera założenie o uwiązaniu Boga w czasie, tymczasem nawet omawiana tu już intensywnie fizyka mówi że wszechświat
    rozszerzając się - rozszerzał ze sobą bąbel czasoprzestrzeni - _czaso_przestrzeni, podkreślam.
    Rozszerzała się przestrzeń między galaktykami, jak rodzynki w cieście drożdzowym ;) Poza wszechświatem nie było czasu.Jest on powiązany, jako 4 wymiar, z
    naszymi 3 wymiarami przestrzennymi.
    Jest jednym z nich, nie jest Wielkością(prawdą?:)) Absolutną,np. ulega przyśpieszeniu przy obiektach od dużej masie(np gwiazdy neutronowe, czarne
    dziury).
    Bóg(zwijmy Go tak na potrzebę dyskusji :)) zapewne istniejąc poza czasem - nie mógłby niczego stworzyć w konkrentym punkcie na lini czasu. Coś albo
    istnieje albo nie istnieje. A - jak prywatnie sądzę, wszystko istniało/istnieje w superpozycji stanów, czyli jednocześnie będąc i nie będąc.
    Jako potencja.
    Świadomość wybiera scenariusz. I tylko ona może wyjść poza liniowe postrzeganie rzeczywistości.
    Jest to trudne z poziomu czterowymiarowego umysłu który posiadamy, osadzeni w materii, ale nasz “rdzeń” jest niejako poza czasem i materią. Wiem że samo “pomyślenie” o istnieniu czegoś poza czasem “wydaje się” łamać wszystkie możliwe prawa i zasady logiki… :)
    Jedyna możliwość dotarcia do rdzenia, i funkcjonowania na takim poziomie to wyjście poza schematy, wyobrażenia, oceny, przywiązania, wszelkie układy odniesień jakie istnieją w czterowymiarowej przestrzeni. A już na pewno nabytą wiedzę ;)
    A jednak… można doświadczyć takich stanów :)
    Nasza natura jest esencjonalnie ograniczona i nieograniczona - na raz.
    Mówi się, że osoba inteligentna ma dużą zdolność do dokonywania analizy i rozbioru rzeczywistości na części pierwsze - geniusz jednak ma zdolność do _syntezy_(i synergii) tego co pozornie sprzeczne, widzi sens gdzie inni go nie widzą, wychodzi poza schemat.
    Wybierając życie w ograniczeniu, tak też będziemy go doświadczać….
    Jednak w powolnym procesie uwolnienia się od ograniczających wyobrażeń, możemy przekroczyć próg transcendencji.
    Jeśli już użyć tak górnolotnych słów….
    Oczywiście, to co piszę powyżej to tylko zaledwie przybliżenie moich własnych doświadczeń ze stanów głebokiej medytacji, ale to raczej jak próba
    naczerpania ręką wody i tłumaczenia czym jest rzeka…:/ Myślę że stąd też i płynie wiele nieporozumień w dyskusji :)

    “Niestety nie rozumiem co chcesz przekazać, możesz napisać innymi słowy?”

    Właśnie powyżej o tym wspominałam. :)

    ” Obiektywizm nie jest pochodną wiary, lecz wywodzi się z umysłu, racjonalności.”

    Ale umysł nie jest ostatecznością i wyrocznią w żadnym temacie, podlega zbyt wielu ograniczeniom z racji swej materialnej natury(w części materialnej - i tylko TAK rozumianej, oczywiście), i osadzeniu w układzie pewnych współrzędnych - czemu chcesz go wykorzystywać jako wyrocznię?
    On jest pewną bazą, podstawą, materialnym odwzorowaniem superświadomości, jest narzędziem, a nie podmiotem.

    ” Jeżeli wszystko jest prawdziwe i fałszywe to podam przykład: ‘masz męża, on przespał się z inną kobietą’. Koleżanka się pyta: ‘czy twój mąż
    zdradził cię?’.”

    Tu odpowiedź ta sama którą przytoczyłam przy analizie tego czy “Adam był tu czy nie” ;)

    ” Lecz nikt o zdrowych zmysłach i umyśle, nie powie, że to jest nieprawda. ”

    ….Ok, możliwe zatem, że ja nie mam do końca takiego…modelowego umysłu, który zareagowałby tak jak opisałeś ;)
    ———————–

    Tak w ogóle - dziękuje Ci za tę ciekawą dyskusję.

    Zawsze bardzo lubiłam takie abstrakcyjne rozmowy ocierające się o granice poznania ;)

    Pozdrawiam serdecznie
    ZenForest

  • …”modelowego umysłu”, podoba mi się :D

    Pozdrawiam!

  • Cytat Szaman:
    “Z punktu widzenia jakiej logiki?”

    Formalnej.

    Cytaty Zenforest:
    “Zauważ, czy doskonały jest kolor biały? Czy doskonalszy kolor czarny?…”

    Za dużo metafor i poezji.

    “Pomyśl, może sprzeczności są tylko pozorne”

    Tak to jest jak każdy tworzy indywidualne definicje pojęć.

    “Sprzeczność? Czym naprawdę jest Adam? Rozumiemy jego naturę? Czym jest “tu”? Gdzie faktycznie był - jeśli w ogóle gdzieś był? Myślą? Ciałem?”

    Mieszasz niepotrzebnie. Zadajesz pytania logiczne, a próbujesz odpowiedzieć na gruncie semiotyki, metafizyki. Bo o słowach można dyskutować, zmień zdania na wzory i przestaniesz mieć wątpliwości. Jeżeli przyjmujesz jakieś znaczenie dla słowa, musisz być konsekwentna w tym i w następnym zdaniu interpretować w ten sam sposób.

    “Jaką można mieć pewność że istnieją prawdy absolutne, jeśli nie byłoby nikogo kto mógłby pewien zbiór zjawisk i obserwacji tak nazwać?”

    A czy człowiek jest potrzebny do tego, aby a kwadrat plus be kwadrat równało się ce kwadrat? To jest i bez nas. Czy Ameryka zaczęła istnieć kiedy Kolumb wylądował u jej wysp? Była już wcześniej i nie byłą zdeterminowana istnieniem Kolumba, ani innych Europejczyków.

    “Czy teoretycznie nie da się wg Ciebie wynaleźć maszyny która oglądnie duszę ;)? Nawet w odległej przyszłości?
    Wszak jeśli wg tego założenia - istnieją prawdy absolutne, to kiedyś do nich może uda nam się dotrzeć?”

    Dusza i prawdy absolutne to nie jest dziedzina fizykalna. Jeżeli dałoby się ją zbadać (zakładając, że istnieje), to by oznaczało, że nie różni się od ciała, więc jaka z niej dusza. Po co maszyna do odkrywania prawd? Możesz to co dzień sama robić. Weź podręcznik matematyki i i spróbuj zrozumieć jakiś wzór na coś tam. Gdy zrozumiesz, pojmiesz - odkryjesz pewną prawdę. Maszyna nie zastąpi rozumienia.

    “Pytanie - Czy Bóg Twoim zdaniem może doświadczać równoczesnie upadku jak i świętości? Czy jest wszechmogący i ABSOLUTNIE wolny? Czy ograniczają go
    jego własne prawa?”

    Moja opinia akurat nie zmieni Boga (zakładając, że istnieje) :D Co do wszechmocy. To pytanie zadał już kilkanaście wieków wcześniej arabski myśliciel, translator Arystotelesa, zwał się Awerroes. Jest ot paradoks omnipotencji (wszech-mocy). Tutaj link http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_omnipotencji.

    “przekroczyć próg transcendencji.”

    Transcendencja to przekraczanie.

    “Oczywiście, to co piszę powyżej to tylko zaledwie przybliżenie moich własnych doświadczeń ze stanów głebokiej medytacji”

    W filozofii już poruszano ten problem. Typu - nie istnieją rzeczy, a jedynie zjawiska.

    “Ale umysł nie jest ostatecznością i wyrocznią w żadnym temacie”

    To po co nam umysł? Jest przecież naszym narzędziem poznawczym, nadrzędnym wobec zmysłów. Np. ktoś daje mi i koledze pieniądze, są dwie koperty, w jednej banknot 100zł, w drugiej 5 banknotów 10 zł. Muszę użyć umysłu by ocenić co jest bardziej opłacalne.

    “.Ok, możliwe zatem, że ja nie mam do końca takiego…modelowego umysłu, który zareagowałby tak jak opisałeś”

    Debatujemy trochę w oderwaniu od rzeczywistości, lecz w życiu codziennym, stosujemy się do tego co mówię, Ty także. Zarówno ja, Ty, czy ktoś inny, gdyby zobaczył jak ktoś w autobusie wyciąga mu portfel pomyślałby to samo - okrada mnie. Wątpię czy ktokolwiek debatowałby w umyśle czy to jest prawdą, czy złodziej istnieje naprawdę, a może pieniądze w portfelu są fikcją. Trzeba przyjąć coś za prawdę bo inaczej nie bylibyśmy w stanie żyć. Sceptycyzm jest dobrą metodą sprawdzającą, ale nie sposobem na życie.

    Pozdrawiam

  • “Trzeba przyjąć coś za prawdę bo inaczej nie bylibyśmy w stanie żyć.”

    Ciekawa teza ;)

    Śledzę waszą wymianę poglądów z prawdziwą przyjemnością. Ja nie jestem tak bystry, żeby się tutaj udzielać, ale powiem Wam o moich trzech ulubionych pytaniach.
    Kiedy przychodzi mi oceniać coś istotnego, zadaję sobie właśnie je:
    1. Czy możesz być tego pewny?
    2. Czy możesz być tego naprawdę pewny?
    3. Czy możesz być tego ABSOLUTNIE PEWNY?

    I wiecie co? Te pytania rozkładają mnie na łopatki ;)

    Pozdrawiam,
    Wojtek

  • “Tak to jest jak każdy tworzy indywidualne definicje pojęć.”

    Czy w ogóle mogą istnieć takie które nie są indywidualne? Jakaś jednostka wymyśliła, a inni zgodzili się to używać…Tak się zaczyna. A potem wszyscy uważają że to jest uniwersalny punkt widzenia.

    “A czy człowiek jest potrzebny do tego, aby a kwadrat plus be kwadrat równało się ce kwadrat?”

    Myślę że świadomość stworzyła rzeczywistość dokoła siebie. Wybrała sobie - na pewien etap - określony zbiór praw fizycznych, w jakich akurat chce doświadczać i uczyć się.
    Ja nie wiem czy ty faktycznie istniejesz, czy cały świat jest tylko moją projekcją. :)
    Ja sobie wybrałam takie prawa fizyki, może równocześnie przejawiam się w miliardach innych form, które żyją we wszechświecie równoległym, gdzie obowiązują inne “prawa”.

    Czy nie mogą istnieć inne poziomy rozumienia? Nie każdy musi w to wierzyć ale np. są ludzie o jasnowidzących zdolnościach, mocach siddhi, których postrzeganie wykracza poza 4 wymiary. Widzą więcej o naturze świata.
    Czy ja wiem co jest tak naprawdę dokoła mnie?
    Co jeśli poszerzę swoją świadomość i to co widziałam z boku, zobaczę z góry i zupełnie inny wzór się zarysuje? Z boku prostokąt, z góry koło?
    A z pewnej odległości, wszystko i tak znika…

    “Dusza i prawdy absolutne to nie jest dziedzina fizykalna.”

    A co jest? Czy materia oddzielna jest od ducha?
    Wg mnie - nie.

    “Transcendencja to przekraczanie.”

    Zastosowałeś dosłowne tłumaczenie na bazie łacińskiego _słowa_.
    Widzisz jaka to błędna ścieżka?
    Tak łatwo ugrzęznąć w słowach…Dac się im zniewolić i przestać widzieć to na co wskazują.
    “Gdy ktoś wskazuje księżyc, nie patrz na palec”
    Jak chcesz powiedzieć że przechodzisz przez strumień nie mówisz że transcendujesz, wiesz czemu? :)

    wiki : “Transcendencja jest próbą przekroczenia tej rzeczywistości i przejścia na inny poziom ludzkich doświadczeń i zmysłów.”
    (oczywiście, to też tylko jakaś forma przybliżenia… ;)

    “To po co nam umysł?”

    Baza i narzędzie do wykroczenia poza niego.

    “Muszę użyć umysłu by ocenić co jest bardziej opłacalne.”

    Opłacalne z punktu widzenia ego? Czy tego co jest poza ego? Opłacalne z punktu widzenia Indianina z Amazonii? Czy Europejczyka? Punkty widzenia…

    “Debatujemy trochę w oderwaniu od rzeczywistości”

    Jeśli nie zdefiniowaliśmy czym jest rzeczywistość, trudno mówić o debacie w oderwaniu od niej… :)

    “lecz w życiu codziennym, stosujemy się do tego co mówię, Ty także.”

    To twoje podejście i przekonanie.
    Są pewne subtelne zjawiska które wymykają się racjonalnym-logicznym-zachodnim umysłom. Ja staram sie także je dostrzegać i żyć wg nich. Nie znasz mnie, więc nie możesz ocenić z całą pewnością jak wygląda moje życie, czy życie każdego z dyskutujących. To po prostu niemożliwe, a każde założenie istnieje tylko w umyśle zakładającego.

    Pozdrawiam!

  • “Myślę że świadomość stworzyła rzeczywistość dokoła siebie. ”

    Ale ja daję cały czas przykłady prawd, które są wyabstrachowane, a odpowiadasz mi prawami fizycznymi. Prawdą jest, że dwa jest większą liczbą od jeden i nijak tego subiektywnie nie odbierzesz i nie zmienisz. Dotyczy to nas wszystkich i świata.

    “A co jest? Czy materia oddzielna jest od ducha?
    Wg mnie - nie.”

    Właściwością duszy jest jej niematerialność.

    “Zastosowałeś dosłowne tłumaczenie na bazie łacińskiego _słowa_.”

    Napisałem tłumaczenie bo “przekroczyć próg transcendencji” to masło maślane.

    “Opłacalne z punktu widzenia ego? Czy tego co jest poza ego? Opłacalne z punktu widzenia Indianina z Amazonii? Czy Europejczyka? Punkty widzenia…”

    To jest racjonalne, logiczne, że straty nikt nie chce.

    “Jeśli nie zdefiniowaliśmy czym jest rzeczywistość, trudno mówić o debacie w oderwaniu od niej…:)”

    Już mówiłem o sceptycyzmie - “nie można niczego stwierdzić”. Już mamy sprzeczność w tym, że zakładamy to, że niczego nie możemy założyć. Tak samo z definiowaniem. Musimy już mieć jakiś obraz pojęcia by o nim mówić. Mówisz, że dusza jest nieoddzielna od duszy, czyli masz jakieś wyobrażenie o tej duszy. Nawet jak powiesz, że nie możemy być pewni czym jest to i tak masz jakieś jej wyobrażenie i na tym się opierasz. Definicja pomaga uściślić czym coś jest a czym nie jest. Inaczej dojdziemy do pewnego oszukaństwa jak w taoizmie: jeżeli da się zdefiniować czym jest tao, wtedy nie jest to tao.

  • “Właściwością duszy jest jej niematerialność.”

    Hm, mnie wydaje się, że materia ma też wymiar duchowy - to spowolniona wibracja energii, a duch - to wyższa, subtelniejsza wibracja… Ja nie postrzegam tego rozdzielnie…jako jakichś dwóch oddzielnych światów, całkiem niezwiązanych….

    “Napisałem tłumaczenie bo “przekroczyć próg transcendencji” to masło maślane.”

    I tym samym skupiłeś się na tym co mi wytknąć, a nie na tym o co mi chodziło w tym zdaniu.
    Poza tym jak dla mnie powyższe zdanie nie jest sprzeczne :) Ale to nie ma znaczenia w dyskusji.

    “To jest racjonalne, logiczne, że straty nikt nie chce.”

    Skąd to założenie znów? Niepotrzebne… :)
    To zbyt usztywnia rzeczywistość. Może wydaje się dzięki temu bardziej bezpieczna, ułożona. Łatwiej się w niej poruszać…ale chyba…mniej prawdziwa… :)
    Czy Indianin z dżungli troszczyłby się o “stratę” banknotu? A oszukany o “stracone” złudzenia? Strata to szerokie słowo. Tracąc coś, równocześnie coś zyskujemy.
    Prawdę? Zmianę? Doświadczenie?
    …Wolność?

    Słowa nie mogą rzeczywistości wszak oddać całkowicie….moga tylko na nią wskazać.
    Popatrz, jak stoisz na wprost zachodu słońca, nie trzeba ci słów by odczuć piękno. Gdy doznajesz przyjemności, czy umiesz potem dobrać właściwe słowa by to doświadczenie w całości przekazać innej osobie?

    Jak sam pewnie zauważyłeś na przykładzie “transcendencji”- czasem są one przeszkodą w porozumieniu się - bywa że zamykają w ramach z których trudno się potem wydostać. I bynajmniej dywagacje o nich nie popychają zrozumienia tematu do przodu :)

    A tak naprawdę punkty widzenia wcale nie są sprzeczne! :)

    ” Już mamy sprzeczność w tym, że zakładamy to, że niczego nie możemy założyć.”

    Gdzie w tym sprzeczność :)?

    “Tak samo z definiowaniem. Musimy już mieć jakiś obraz pojęcia by o nim mówić.”

    A gdy mamy różny obraz? Jak widać powyżej?
    Co wtedy? Problem? Tworzą zatem problemy?
    Czy pomagają w dyskusji?

    “Mówisz, że dusza jest nieoddzielna od duszy, czyli masz jakieś wyobrażenie o tej duszy.”

    Nie bardzo rozumiem co masz na myśli przez dusza nierozdzielna od duszy…?
    Nie widzę bym takiego zdania gdzieś użyła

    “Nawet jak powiesz, że nie możemy być pewni czym jest to i tak masz jakieś jej wyobrażenie i na tym się opierasz.”

    Hm..nigdy nie wiem 100% czym dokładnie jest to o czym piszę… wolałabym nie doprecyzowywać tego, to byłoby wg. mnie szalone ;)
    Zgodzę się, że na potrzebę dyskusji w ogóle - używa się “słów” ale one mają tylko wskazywać na rzeczywistość a nie ją odwzorowywać 100%.

    ” jak w taoizmie:”

    A tu chce Ci podziękować za inspirację do nowego postu :)

    Pozdrawiam!
    ZenForest

    ps. Pamiętajmy że nasze poglądy to nie MY. I nie ma co się przejmować tym, że różnie widzimy pewne rzeczy :)
    To wzbogaca świat a i dla czytających jest okazją do własnej refleksji, i chyba o to chodzi :)?
    Mam nadzieję że dobrze się bawią ;)

  • Bawią się przednio ;)

  • “Hm, mnie wydaje się, że materia ma też wymiar duchowy”

    To ja już się gubię. Z taka filozofią można wszystko do wszystkiego naginać, stwierdzać i nie stwierdzać, określić, a potem zaprzeczyć, pomieszać fakty i rzeczy z programem, że wszystko jest subiektywne i się zmienia.

    “Czy Indianin z dżungli troszczyłby się o “stratę” banknotu?”

    To tutaj trzeba by sobię wyobrazić samą ideę straty. Ja stracę 100zł, indianin maczetę, murzyn złoty łańcuch. Każdy odczuję stratę (tak tutaj przedmioty są dla każdego subiektywne), ale jak straci ukochaną osobę to raczej wspólne dla wszystkich (zdrowych umysłowo) ludzi. Reasumując poczucie straty jest negatywne.

    “Prawdę? Zmianę? Doświadczenie?
    …Wolność?”

    Ale wcale nie trzeba przeskakiwać z banknotu na tak doniosłe słowa. Prowadzi to do zamieszania w interpretacji.

    “Słowa nie mogą rzeczywistości wszak oddać całkowicie….moga tylko na nią wskazać.”

    Przypomniały mi się wiersze futurystów. Ciężko stwierdzić o co im chodziło :D

    “” Już mamy sprzeczność w tym, że zakładamy to, że niczego nie możemy założyć.”

    Gdzie w tym sprzeczność :)?”

    Jeżeli niczego nie mogę założyć, to to też nie może być założenie bo by się sprzeciwiało temu wcześniejszemu zdaniu.

    “A gdy mamy różny obraz? Jak widać powyżej?
    Co wtedy? Problem? Tworzą zatem problemy?
    Czy pomagają w dyskusji?”

    Zazwyczaj ludzie mają różne obrazy. W dyskusji wychodzą te różnice i albo się pogłębiają, albo dochodzi się do wspólnego obrazu, albo się nic nie zmienia.

    “Nie bardzo rozumiem co masz na myśli przez dusza nierozdzielna od duszy…?
    Nie widzę bym takiego zdania gdzieś użyła”

    Spójrz jeszcze raz. Napisałem “nieoddzielna” a nie “nierozdzielna” - a napisałaś “Czy materia oddzielna jest od ducha? Wg mnie - nie.”. U mnie wkradł się błąd - powinno być materia od duszy, a nie dusza od duszy. Sorki.

    “Hm..nigdy nie wiem 100% czym dokładnie jest to o czym piszę…”

    Wynika to z wieloznaczności słów, trzeba by mówić matematyką by nie było dopowiedzeń, ale ja tak nie potrafię.

    Co do Lao-Tse - nie mamy pewności czy istniał. Ale to chyba niewiele zmienia.

  • “Z taka filozofią można wszystko do wszystkiego naginać,…”

    Moja prywatna opinia jest taka że tak wygląda rzeczywistość, kształtuje ją świadomość jednostki.

    “To tutaj trzeba by sobię wyobrazić samą ideę straty. [...] Reasumując poczucie straty jest negatywne.”

    Ponieważ nadajesz temu negatywną konotację. Patrząc w szerokim obrazie, strata zawsze równoważy się z zyskiem /lub nową jakością na innym polu.

    “Prowadzi to do zamieszania w interpretacji.”

    Czemu? Nie odczuwam aż takiej silnej potrzeby porzadkowania rzeczywistości, oswajania jej, czynienia bezpieczną, mierzalną, przewidywalną…
    Różnimy się w tym :) I ja problemu nie widzę :)

    “Zazwyczaj ludzie mają różne obrazy.”

    Oczywiście.

    “Ale to chyba niewiele zmienia.”

    Dokładnie :)

    Pozdrawiam !
    ZenForest

  • Wiedziałem do czego zmierza ta dyskusja, sorry za “wywyższanie się” ;) Już to przerabiałem :D

    “Świat jest taki jaki myślisz że jest”.

    Spróbuj boyzelenski obalić tą tezę :)

    Pozdrawiam gorąco, dziękuję za wszystko!
    Wojciech

  • “Świat jest taki jaki myślisz że jest”.

    Howgh! :)

  • @Zenforest: Wyciągnęłaś złe wnioski z zacytowanych fragmentów. Ostatni odnosił się wyłącznie do osoby lub osób pod pojęciem Lao-Tse.

    ps. Oglądam wpisy na Twoim blogu i pod każdym jest nazwisko i tytuł książki. Jest to Twoja treść na podstawie danego autora czy skopiowany czysty fragment z książki?

    @Wojciech:

    “Spróbuj boyzelenski obalić tą tezę :)

    Po co próbować obalać coś czego i Ty nie udowodnisz?

    Czuje, że rzuciłem grochem o ścianę. Cóż po tłumaczeniach logicznych jak ktoś logiki nie uznaje (pomimo zderzania się z nią na co dzień)? Podawałem przykłady logiczne i matematyczne. Nikt tego nie zaneguje bo od powstania logiki, nikt jej nie obalił. Mówienie - wyobraź sobie, a co by było gdyby, a może być tak - to sprawa wyobraźni, wiary, że może być tak a nie inaczej. Nie ma to związku racjonalnym myśleniem, bo wtedy pojawiłaby się chęć uzyskania dowodów. Tak działają sekty, podkreślając sprzeczność swoich słów, nieracjonalność wciskają to człowiekowi - bo w to co się nie rozumie łatwiej uwierzyć. Bo przecież nie każdy ma ponadprzeciętną inteligencję, ażeby coś zrozumieć. Wiara w nieracjonalność chroni przed atakami racjonalistów, bo wtedy można powiedzieć - ale przecież może być inaczej, to jest niepojmowalne, niewysławialne, umysł ludzki nie jest w stanie tego pojąć, nie pytaj mnie bo nie pojmiesz. Gdy odpowie się: ale tego nie da się stosować, to nie działa - pojawia się szybka riposta - bo źle to robisz, nie ogarnąłeś jeszcze niewidzialnego itp. Reasumując, powtórzę za Dunsem Szkotem, że tam gdzie sprzeczność, tam można powiedzieć wszystko.

  • “Wyciągnęłaś złe wnioski ”

    Czemu? Stwierdzenie że “niewiele coś zmienia” jest zwykle prawdziwe ;) Odniosłam je do ogólnego wydźwięku rozmowy :) Każdy i tak ma swoje pomysły na życie, prawda? :)
    Fajnie oczywiście, jeśli czasem uda się nam czymś zainspirować od drugiej osoby, a jeśli nawet nie jej poglądami, to swoimi własnymi reakcjami na teksty. Jeśli np. widzę że reaguję emocją, to zastanawiam się skąd ona płynie i co we mnie zostało poruszone. Na pewno nie traktuje każdej dyskusji osobiście, na zasadzie walki o rację… Wszystko jest w pewien sposób naszym nauczycielem - i wystarczy tylko słuchać by czegoś się o nas samych dowiedzieć. To uważam za naprawdę ważne.

    “Jest to Twoja treść czy[...] czysty fragment z książki?”

    Różnie. Najczęściej jednak to fragment książki którą chcę polecić ludziom do zapoznania się, takiej którą warto mieć w swej biblioteczce.

    Pozdrawiam!
    ZenForest

  • boyzelenski : “Czuje, że rzuciłem grochem o ścianę.”

    Czemu? Czy pisałeś tylko by zmienić coś w innych a nic w sobie? Jeśli pisałeś bo wyrażałeś głośno swoje wewnętrzne wątpliwości, to może ta dyskusja była dla Ciebie także jakąś nauką czy może właśnie inspiracją… Nie ma rzeczy całkiem zmarnowanych… :)

    I jeszcze jedno - Rozumiem, że jesteś racjonalistą, i wiele rzeczy może cię denerwować…
    Ale to po prostu taki “nie-do-końca” racjonalny blog dla “nie-do-końca” racjonalnych osób :)
    Mam nadzieję że mimo wszystko każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie :)

  • Ostatnio chodzi mi po głowie ta dyskusja (czemu?) ;)
    Pewnie dlatego, że trochę zmądrzałem (ha ha ha, przynajmniej mam taką nadzieję).

    Wg huny każdy system (model rzeczywistości) jest arbitralny. Oznacza to, że nie może istnieć system, który JEST rzeczywistością. To samo mówi NLP - mapa nie jest terenem (to chyba cytat z Korzybskiego). W takim układzie można mówić tylko o efektywności przyjętego punktu patrzenia na rzeczywistość. W jaki sposób to, co i jak myślisz o świecie, sprawia, że osiągasz (albo nie) swoje cele (czy zaspokajasz potrzeby). W jaki sposób Twój sposób widzenia rzeczy ogranicza Cię lub co Ci umożliwia. Takie podejście pozwala uczynić krok naprzód i przyjmować dowolny model rzeczywistości w zależności od potrzeb. Miarą prawdy jest skuteczność (kolejne założenie huny). Jeżeli jakiś model się sprawdza, musi odpowiadać (chociażby w większej części) prawdzie.

    Jeśli chodzi o logiczne rozumowanie: ta dyskusja troszeczkę je zdewaluowała (takie mam wrażenie), a przecież jest to umiejętność czy cecha, która pozwala człowiekowi zdobywać wiedzę.

    W hunie istnieje koncept Ku (czyli mniej więcej tworu obejmującego podświadomość w ujęciu psychologii zachodniej + ciało i jego funkcje + emocje + pamięć + generator energii). Otóż Ku myśli dedukcyjnie, wyciąga wnioski z doświadczenia. Dedukcja jest jedną z metod rozumowania logicznego. Więc dlaczego jedna osoba reaguje na to samo doświadczenie życiowe pozytywnie (tzn. czerpiąc korzyść), a druga negatywnie? Otóż dlatego, że każde (tak mi się wydaje, nie jestem logikiem ani filozofem) logiczne rozumowanie opiera się na pewnych założeniach wziętych a priori, z góry.

    Stąd perfekcyjna logika rozumowania oparta na różnych założeniach musi doprowadzać do różnych wniosków.

    Chciałbym boyzelenski przywrócić w tej dyskusji zasłużone miejsce logice i skłonić Cię do przemyślenia tematu w świetle “arbitralności” systemów i “map rzeczywistości”. Huna to tylko system patrzenia na świat, dający jego “użytkownikowi” pewne możliwości, których nie dają inne systemy.

    Nie można traktować huny jako zbioru dogmatów i upierać się, że świat JEST taki a nie inny. Każda próba opisania świata będzie tylko kolejnym opisem, przybliżeniem, systemem wiedzy, modelem.

    Prawdziwy świat to to, co w tej właśnie chwili widzisz, słyszysz, czujesz ciałem, węchem, smakiem. Reszta to konstrukt umysłowy, model, mapa tego, czego nie doświadczasz bezpośrednio.
    Dlatego jeśli świat jest umysłowym modelem, to musi być taki, jaki myślisz, że jest.

    Mówiąc o świecie czy rzeczywistości, mówimy o konstrukcie, który powstał z doświadczenia zmysłowego (ograniczonego siłą rzeczy) i wyciągniętych na podstawie tego doświadczenia logicznych wniosków. Czy nie oznacza to, że gdyby ludzkie doświadczenie zmysłowe było inne, czy nie doszlibyśmy do innego modelu rzeczywistości generując wnioski na podstawie tegoż doświadczenia używając logicznego rozumowania? Według mnie - oczywiście tak!

    Tak jak powiedziałem wyżej, nie mam zamiaru przekonywać do prawdziwości systemu huny czy każdego innego, ponieważ systemy wiedzy czy modele rzeczywistości to ramy, z których możemy wychodzić, które możemy zmieniać bądź przekraczać.

    Niech każdy z nas weźmie z tej niezwykle rozległej puli wiedzy stworzonej przez ludzkość to, co jest dla niego najlepsze, i używa dla dobra wszystkiego.

    Ściskam!
    Wojtek

    P.S. Oczywiście, jeśli moje rozumowanie jest niejasne, czekam na odpowiedzi. Będzie ciekawie :)

  • “Nie można traktować huny jako zbioru dogmatów i upierać się, że świat JEST taki a nie inny. Każda próba opisania świata będzie tylko kolejnym opisem, przybliżeniem, systemem wiedzy, modelem.”

    Z tym jak najbardziej się zgodzę.
    Może dlatego lubię tak Osho, bo on także podobnie podchodził do rzeczywistości, jako do czegoś płynnego, elastycznego, zmieniającego się każdego dnia.
    Wszelkie próby opisu rzeczywistości a potem zamknięcia tego w książce - powodują że z każdym dniem tamten opis się przedawnia. Bycie w Teraz, w tym Momencie i przeżywanie, rozumienie go w pełni daje pewność, że nic nam nie umknie i nic nie “uwięzimy” w przestarzałym schemacie.
    (Co nie znaczy ze zasady, schematy nie są potrzebne - nie, chodzi tylko o to by się do nich niewolniczo nie przywiązywać i wciąż widzieć coś “spoza” nich).

    Pozdrawiam serdecznie :)

  • “Czy zabijanie ludzi jest obiektywnie dobre czy złe? Dla fanatyka zabijanie niewiernych jest dobre czy złe? Kto uzurpuje sobie prawo do tego aby twierdzić że istnieje coś obiektywnego w świecie pełnym wszak różnych układów odniesień…? Jedzenie wieprzowiny dla niektórych jest złe, dla innych dobre, jakie jest zatem obiektywnie?
    Ja zaryzykuję stwierdzenie że wszystko jest mniej lub bardziej subiektywne.”

    To w takim razie nie istnieje prawda. A chyba jednak istnieje. Jeżeli Huna jest skuteczna (nie wiem) to w jakimś stopniu odpowiada prawdzie, ale jednak Hawajczycy mimo swojego światopoglądu natknęli się na europejczyków którzy zburzyli im ich raj, zabrali ziemię i przynieśli choroby. Czyli działa ale nie do końca

    Np ja nigy nie uwierzę w to, że śnię (w mayę) bo musiałbym uwierzyć w nierealność innch osób.

    Jeżeli w ogóle wszechświat jest subiektywny to raczej w znaczeniu “silniejsza wiara zwycięży”. Czyli Twoja wiara działa tylko dopóki nie zetkniesz się z czymś bardziej wiarygodnym. Ostateczna wiara jaka się ostoi to prawda, bo tylko w taką człowiek jest w stanie wierzyć.

  • Zauważ że dla sporej grupy ludzi palenie czarownic było w porządku, zabijanie niewiernych, nawracanie na siłę. Wiele setek lat trwała masa przesądów na temat kobiet, na temat niższych warstw społecznych i ludzie żyli w takich układach wierząc - że są słuszne. Przychodzi nowy wiek i pojawia się nowa moralność. I wszyscy są oburzeni postępowaniem poprzednich wieków. Teraz to się zmienia. Moralność wolniej zapewne ewoluuje niż inne elementy kultury ale przez setki lat także się przekształca.
    Za 400 lat będzie jeszcze inna, i …pytanie. Czy te poglądy które przestawiasz są ostateczną prawdą? Może ktoś odkryje inne podejście i ono zmieni wszystko?
    Co do Huny. W tym temacie wkracza już trochę inny zakres rozumienia, np koncept karmy zbiorowej dobrze to wyjaśnia.
    Umieściłam to w artykule
    http://zenforest.wordpress.com/2008/01/20/los-karma-wolna-wola/
    Ale oczywiście tu trzeba mieć wspólne punkty wyjścia w dyskusji, bo jeśli aksjomaty się różnią - będzie ona mało interesująca :)

  • Marku, jeden z moich ulubionych cytatów ostatnimi czasy pochodzi z Harry’ego Pottera (tak, tak, czytam różne rzeczy) :D

    “Oczywiście że to wszystko dzieje się w twojej głowie, Harry, ale dlaczego, u licha, miałoby to oznaczać, że nie dzieje się na prawdę?” ~J.K. Rowling, Harry Potter i Insygnia Śmierci, 2007.

    Jeśli mówisz, że nie uwierzysz nigdy w to, że śnisz, proponuję Ci zadać sobie moje trzy najważniejsze i najulubieńsze pytania:

    1. Jesteś tego pewny?
    2. Naprawdę jesteś tego pewny?
    3. Absolutnie jesteś tego pewny?

    Zresztą, jak pisałem wyżej, to nie jest do końca istotne jak jest na prawdę. Ważne jest to, co możesz zrobić przyjmując coś za prawdę (wierząc w coś).

  • Jest dokładnie tak jak piszesz, Wojciechu.

    Prawdziwe jest to…co uznajesz za prawdziwe, co Twoja świadomość i poswiadomość za takie uważaja i według czego działają, według czego żyją.

    Tyle wyobrażeń o nas samych nie ma wszak nic wspólnego z “obiektywną prawdą”, gdy ludzie żyją w samopotępieniu i poczuciu niegodności, kreują swe życie dokładnie wg tego obrazu, przyciągając wydarzenia zgodne z ich wyobrażeniami (czyli zwykle np karę za swoje “grzechy”). Inny człowiek, nie mający tych wyrzutów sumienia, nigdy sobie nie przyciągnie takich sytuacji. Wiara - kreuje naszą rzeczywistość.
    A więc - co jest prawdziwe?
    Gdy zmienia się myślenie - zmienia się nasza osobista rzeczywistość.
    Wszystko jest zależne od WYBORU naszej świadomości.

    (podkreślam że na potrzebę tej dyskusji piszę o prawdzie jednostkowej, prywatnej, a propos praw fizyki się na razie nie wypowiadam, choć to także jest wg mnie prawdziwe i stosunkowo niezmienne tylko na pewien etap rozwoju jednostki. Najbardziej rozwinięci świadomościowo ludzie mogą przekraczać te prawa, i nie piszę tu tylko o chodzeniu po wodzie, bilokacji, uzdrawianiu, ale o wielu, wielu innych “mocach siddhi” ;) Po prostu na pewnym etapie rozwoju wszystko staje się relatywne a świadomość - stając się coraz bardziej przebudzona i boska - “zapanowuje” nad materią :) )

  • “Zauważ że dla sporej grupy ludzi palenie czarownic było w porządku, zabijanie niewiernych, nawracanie na sił”

    OK Grzech to pojęcie relatywne. Ale mi chodzi o zło.Zło dzieje się obiektywnie, jezeli założymy istnienie drugiego człowieka który cierpi w związku z twoją działalnością. Jeżeli faceta torturujesz to dzieje się zło, nawet jeżeli ocalisz dzieki temu miliony (i ty cieszysz się że nie masz grzechu). On może to w końcu zrozumieć i wybaczyć, ale zło się stało. Zło trzeba jakoś wyeliminować ze świata.

  • “Oczywiście że to wszystko dzieje się w twojej głowie, Harry, ale dlaczego, u licha, miałoby to oznaczać, że nie dzieje się na prawdę?”

    Nie mówię, że rzeczywistość musi być materialna i to materia jest naszym ostatecznym ograniczeniem.

    Natomiast jak widzisz w powyższym zdaniu “wszystko dzieje się w mojej głowie” - pytanie co z głowami innych. Bo jeżeli nie zostaniem przy solpisyźmie w ktróym istnieję tylko ja, to oznacza, że rzeczywistość jest jakimś sposobem komunikacji pomiędzy umysłami.
    Np jeżeli ja chcę mieć sprzątaczkę, a nikt inny nie chce być sprzątaczką to pojawia się problem - konflikt (jeszcze ze sprzątaczką to pół biedy, bo można wymyślić jakiegoś robota, ale weźmy na to że chcę być władcą całej Ziemi i ktoś inny też chce). Tutaj pragnienia różnych osób nie mogą być wypełnione na raz o ile żyjemy w tej samej rzeczywistości. Jesteśmy wtedy dwoma umysłami o przeciwstawnych pragnieniach. Jeżeli żyjemy lub chcemy żyć (?) w rzeczywistości gdzie inne umysły żyją na prawdę to konflikt jest nie do rozwiązania i ktoś ze swoich pragnień musi zrezygnować albo będzie wojna.

    Dlatego relatywizm jest możliwy tylko jeżeli jesteś jeynym umysłem w swoim świecie. Jeżeli ja istnieje w Twoim świecie jako prawdziwy umysł to relatywizm się załamie kiedy przypłynie statek z europejczykami albo dostaniesz wezwanie na wojnę albo wylądujesz w obozie koncentracyjnym.
    Możesz to oczywiście tłumaczyć tym że wszystko wychodzi na dobre ale wierz mi coś o tym wiem - cierpienie nie jest przyjemne.

  • “Po prostu na pewnym etapie rozwoju wszystko staje się relatywne a świadomość - stając się coraz bardziej przebudzona, boska - “zapanowuje” nad materią”
    Jak mówiłem może i zapanuje nad materią, ale nie zapanuje nad innymi “boskimi” umysłami bo one nie chcą i się nie poddadzą. A posiadanie Porsche dla wielu nie będzie niczym fajnym jeżeli będzie go mialą co druga osoba. Pod tym względem np. “Nie pożadaj rzeczy bliźniego swego” jest bardzo mądre, bo inaczej zawsze będą konflikty między umysłami

  • “1. Jesteś tego pewny?
    2. Naprawdę jesteś tego pewny?
    3. Absolutnie jesteś tego pewny?
    Zresztą, jak pisałem wyżej, to nie jest do końca istotne jak jest na prawdę. Ważne jest to, co możesz zrobić przyjmując coś za prawdę (wierząc w coś).”

    Oczywiście nie jestem niczego pewny i dlatego przez długi czas byłem Katolikiem bo wolałem jak ktos mi mówił o wierze niż o “wiedzy” racjonalistów.

    Ale jak mówię nie chodzi mi o to czy śnię, tylko czy śnie wspólnie ten sam sen z innymi umysłami. Bo jeżeli śnię z innymi umysłami to muszę uważać na ich odczucia, żeby ich nie skrzywdzić. nie mogę dowolnie kształtować snu. Musze brać pod uwagę zdanie innych umysłów. Oczywiście jeżeli to jest sen który można dowolnie kształtować to możliwości pozytwynej współpracy są wprost nieograniczone. Ale są rodzaje zachcianek które muszą doprowadzić do konfliktów.
    Ciekawym przykładem jest np loteria. Może i swoim super umysłem jesteś w stanie dporowadzić do tego że wygrasz 10 mln 10 razy pod rząd, ale zostawisz z niczym 100 000 000 losów ludzi którzy też swoimi super umysłami chcieli wygrać. A wygrać mogła tylko jedna osoba. Tak więc ogólnie to nie jest metoda na bogacenie się ale na tracenie pieniędzy :)

  • Marek: “Zło trzeba jakoś wyeliminować ze świata.”

    Czy da się namalować obraz białą farbą na białym tle?
    Wszystko ma swe miejsce w świecie.
    Wszystko czemuś służy. Jakiejś nauce.
    Możesz albo z tym walczyć (a walcząc - wzmacniasz) i się złościć, albo zaakceptować i działać konstruktywnie, podnosić jakość swego życia, promieniować przykładem i inspiracją na innych.

    Marek: “Jak mówiłem może i zapanuje nad materią, ale nie zapanuje nad innymi “boskimi” umysłami bo one nie chcą i się nie poddadzą.”

    A myślisz że taki “boski” umysł, taka przebudzona świadomść, będzie _chciała_ zapanować nad kimkolwiek innym?
    Jeśli tak, to zapewne nie będzie jednak tak “boska” :)
    Myślę, że taki człowiek będzie istniał w doskonałej równowadze z otaczającym go środowiskiem. Że nie będzie naruszał tkanki wszechświata, tylko dlatego że może, nie - bo nie ma już takiej potrzeby, bo jest spełniony sam w sobie.
    Doznajac nieuwarunkowanego szczęścia nie musi mieć nic więcej.

    Ego - wciąż czegoś pragnie, bo jego esencją jest niekompletność, poszukiwanie i pragnienia.
    Boskość - ma, bo jej esencją jest integracja wszystkich elementów, kompletność, harmonia, spełnienie. :)

  • “A myślisz że taki “boski” umysł, taka przebudzona świadomść, będzie _chciała_ zapanować nad kimkolwiek innym?”
    Jest tym zagrożona dopóki nie uświadomi sobie, że kreacja musi być w zgodzie z innymi umysłami. nie wszystko co chcesz powinno się spełnić. Trzeba uważać czy nie wyrządzisz komuś krzywdy.
    “Czy da się namalować obraz białą farbą na białym tle?”
    nie wiem czy ta analogia jest właściwa. Powtarzam zło wynika z ludzkich działań, które wcale nie są konieczne.

  • Marek:
    “Jest tym zagrożona dopóki nie uświadomi sobie, że kreacja musi być w zgodzie z innymi umysłami. nie wszystko co chcesz powinno się spełni”

    Myślę podobnie :) Dopóki nie jest przebudzona, wciąż o coś walczy, po pozycję, o rzeczy, zasługi.
    Potem budzi się na boskość - i naturalnie, intuicyjnie przestrzega równowagi we wszechświecie, istniejąc w zgodzie z innymi.

    Marek: “Powtarzam zło wynika z ludzkich działań, które wcale nie są konieczne.”

    Czy zniszczenie jednej planety w kolizji z drugą jest złe? Jest wszak aktem wielkiego zniszczenia.
    Czy zniszczenie jakiegoś życia jest aktem zła?

    Odpowiesz może :”to nieświadome”
    A czy to co robi 90% ludzi jest _świadome_?
    Czy są przebudzeni, świadomi?

    Dla mnie to dokładnie to samo.

    Zauważ, rzeczy stają się “złe”(są tak nazywane) tylko w naszym, ludzkim kontekście, ludzie uwielbiają nadawać etykiety i przejmować się tym co z nich wynika… Co by było gdyby to słowo zniknęło ze słownika?

  • “Myślę, że taki człowiek będzie istniał w doskonałej równowadze z otaczającym go środowiskiem. Że nie będzie naruszał tkanki wszechświata, tylko dlatego że może, nie - bo nie ma już takiej potrzeby, bo jest spełniony sam w sobie.”

    Zauważ, że praktycznie każde działanie powoduje czyjeś niezadowloenie lub skutki uboczne. Uprawiasz wolny skes narazisz się osobom religijnym. Robisz papier wyklną cię ekolodzy. Chcesz robić energię z uranu zrobi się czarnobyl.
    To są póki co realia. Nadzieja tkwi w tym, że ludzie jakoś się porozumiją w sprawie swoich pragnień. Twój blog też jest o pragnieniach: jak być bogatym, “Szczęście jest bliżej niż myślisz” itp.

  • “Czy zniszczenie jednej planety w kolizji z drugą jest złe? Jest wszak aktem wielkiego zniszczenia.”
    Jeżeli przyjmiesz werjśe ze snem to zapewne katastrofy naturalne też mają jakąś przycznę w ludzkich pragnieniach.
    “Czy zniszczenie jakiegoś życia jest aktem zła?”
    Tego nie wiem (np eutanazja). Ale świadome zadawanie bólu lub cierpienia jest złem. Pamiętaj jednak, że tutaj również jeżeli weźmiesz pod uwagę wersję snu czy kształowania rzeczywistości to jesteśmy za to odpowiedzialni.

    I dlatego nie zgadzam się na relatywizm. Musi istnieć jakaś prawda wspólna, która wyprowadzi ludzkość na prostą. Musi istnieć prawda wspólna bo jesteśmy w tej samej rzeczywistości czymkolwiek ona by nie była.

  • Marek:”Ale świadome zadawanie bólu lub cierpienia jest złem.”

    Widzisz i tu właśnie różnimy się.
    Ja sądzę, że zadawanie bólu i cierpienia innym NIE jest prawdziwie świadome. :)
    Ludzie to robią innym ze strachu a ich ofiary mają zgrane z oprawcami intencje
    - przyciągają sobie karę za coś - za co (jak podświadomie wierzą) - na karę zasługują
    (lub z braku ludzkiego oprawcy - może to być nawet katastrofa naturalna ;) ).

    “Musi istnieć jakaś prawda wspólna, która wyprowadzi ludzkość na prostą.”

    Kto wie, może istnieje?
    Wpisany w naturę pęd do rozwoju. Ewolucji świadomości.

    Marek:”Twój blog też jest o pragnieniach: jak być bogatym, “Szczęście jest bliżej niż myślisz” itp.”

    Myślę, że nie będę licencji na to aż tak zabierała Wojciechowi :) To jego specjalność.
    Moją jest rozwój świadomości. ;)

  • “Ja sądzę, że zadawanie bólu i cierpienia innym NIE jest prawdziwie świadome.”

    Też tak przypuszczam, chociaż mogę się mylić. Ale to nie zmienia faktu, że zadawanie cierpienia to zadawanie cierpienia, które kogoś rani. Nie mówię “pójdziesz za to do piekła”. Mówię, że trzeba się tego nauczyć unikać.
    Dlaczego ? Dlatego, że inaczej zawsze znajdzie się ktoś kto będzie cierpiał z twojego powodu, a chyba zgodzimy się, że prawdziwie harmonijny świat to taki w którym nikt już nie cierpi. Pamiętaj że nawet jeżeli ktoś ma lekcję do odrobienia to nie zmienia faktu, że ten kto zadaje cierpienie nie może się tym wykręcać.

    “Kto wie, może istnieje?
    Wpisany w naturę pęd do rozwoju. Ewolucji świadomości.”
    Cóż moim zdaniem świat dąży do prawdy. Znajduje sobie jakieś minima lokalne, ale zawsze zwycięża ostatecznie idea bardziej prawdziwa. Jak mówiłem - Hunowa magia nie dała rady europejczykom. Nie zniknęli magicznie, nie wynieśli się. Europejczycy też czemuś ulegną

  • “a chyba zgodzimy się, że prawdziwie harmonijny świat to taki w którym nikt już nie cierpi.”

    Czy uważasz, że małe dziecko aby nauczyć się chodzić musi kilka razy upaść - by zrozumieć czym jest równowaga w ciele, balans ?
    Sądzisz że można noworodka posadzić na środku sali wykładowej i założyć że więcej skorzysta na tym niż na zabawie w kostki które wkłada się do pudełka z różnymi otworami ;)? Czy etap noworodka powinien być unikany? ;)

    Ja myślę, że są po prostu różne etapy rozwoju.
    Na jednym nosisz pieluchę. Na innym przechodzisz mutację. Na innym, zdajesz egzaminy.
    We wszystkim jest jakaś harmonia. Jeśli nie zdajesz, to oblewasz i zimujesz.
    Rozwój, tak czy inaczej, nastąpi. Kiedyś się nauczysz.
    Jedni szybciej, zdają na szóstki, inni wolniej. Wybór należy do nas.
    Zanim sie nie obudzimy, dokonujemy wyborów z zamkniętymi oczyma, macając po ciemku.
    Czasem można trafić na kontakt ;)
    A wystarczy otworzyć oczy i tak wiele się zmienia. Lecz nie każdy _chce_ otworzyć oczy.
    Bo to wiąże się ze zmiana myślenia.
    Z utratą jakże cennej, hodowanej latami - “tożsamości ofiary”.
    To wiąże się z odpowiedzialnością.
    A o ile łatwiej niektórym żyje się, gdy mogą kogoś innego obarczyć winą za nasze cierpienie….:/

    Tak przy okazji, nie zauważyłeś, że niektórzy autentycznie lubią cierpieć? Lubią zwracać tak na siebie uwagę i ściągać współczucie. :/
    —————