Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

samolub
Wiele osób nie staje w swojej obronie, ponieważ myli poczucie własnej tożsamości z egoizmem.
Słowo egoistyczny otwiera wszystkie zawory poczucia winy.

Sandy – fryzjerka, której rodzice nie przebaczyli tego, że usunęła ciążę w wieku piętnastu lat – gotowa była tkwić w emocjonalnym piekle, byle tylko nie uznano jej za egoistkę.
Sandy tak opisywała swoją sytuację:
„To się nazywa znaleźć się pomiędzy młotem a kowadłem. Myślę, że chyba już zrujnowałam całe swoje życie. Rodzice właśnie remontują mieszkanie i matka zadzwoniła do mnie w zeszłym tygodniu, żeby mi powiedzieć, iż hałas, jaki w domu panuje, doprowadza ją do szału, a zatem ona i tata chcą się sprowadzić do nas, dopóki remont nie zostanie ukończony, co może trwać tygodniami. W rzeczywistości wcale nie chciałam powiedzieć „tak”, ale co mogłam zrobić. Przecież w końcu to moi rodzice.
Kiedy mąż dowiedział się o tym, mało nie padł trupem. Widzisz, on przeznaczył wolny pokój na swoją pracownię i jest właśnie w połowie pracy nad dużym projektem. Namówił mnie, żebym zadzwoniła do matki i zasugerowała, że może byłoby lepiej, gdyby ona i tata przenieśli się raczej do hotelu. I wtedy ją poniosło. Przez pół godziny wysłuchiwałam, jaka jestem niewdzięczna i samolubna. Przecież to błahostka, o co mnie proszą, w porównaniu z tym wszystkim, co zrobili dla mnie. Powiedziałam jej, że muszę przedyskutować to z Billem, ale od razu wiem, Co On powie. I co mam zrobić, Susan?

Zasugerowałam, aby Sandy wykorzystała ten minikryzys jako możliwość rozpoczęcia procesu odzyskiwania własnej tożsamości.
Była to świetna okazja, by przyjrzała się obecnemu chaosowi i potraktowała go nie jako pojedynczy przypadek, ale jako najświeższy przykład jej stosunków z rodzicami, opartych na wiecznie tych samych wzorcach.
Nie dotyczyło to ich przeprowadzenia się do niej w ogóle, ale jej automatycznej gotowości do ulegania i usłużności, jeśli chciała uzdrowić ten wzorzec, musiała przede wszystkim skoncentrować się na tym, czego ona chce, w przeciwieństwie do tego, czego wymagali od niej rodzice.

Zapytałam ją, czy w ogóle wie, czego naprawdę chce.

Sandy: Pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi do głowy jest to, aby rodzice dali mi święty spokój. Nie chcę, aby zamieszkali u nas. To byłoby okropne. Czuję się winna nawet przyznając to, ponieważ uważa się, że dzieci nie powinny odmawiać rodzicom pomocy. Może po prostu powiem im, że mogą zostać. Wówczas nie będę się czuła tak okropnie. Znacznie łatwiej kłócić się z Billem niż z nimi. Dlaczego nie mogę wszystkich uszczęśliwić?
Susan: Odpowiedz na to pytanie.
Sandy: Nie znam odpowiedzi. Dlatego tu jestem. Wiem, że nie chcę, aby mieszkali teraz ze mną, ale kocham ich – nie mogę wypiąć się na nich.
Susan: Nie proszę cię, abyś odwróciła się od nich. Proszę cię, abyś wyobraziła sobie, co by było, gdybyś powiedziała im czasami „nie”, aby ograniczyć chęć do poświęcania się dla nich. Zadbaj o własną tożsamość, Sandy, podejmuj raczej decyzje wynikające z tego, czego ty chcesz i potrzebujesz, niż z tego, czego oni chcą czy potrzebują.
Sandy: To brzmi tak egoistycznie.
Susan: Fajnie jest być czasami samolubem.
Sandy: Chcę być dobra, Susan. Byłam wychowana tak, aby wierzyć, że dobrzy ludzie to tacy, którzy robią coś dla innych.
Susan: Kochanie, gdybyś była tak dobra dla siebie, jak dobra jesteś dla rodziców, prawdopodobnie nie miałabyś potrzeby tutaj być. Jesteś dobra dla każdego z wyjątkiem siebie samej.
Sandy: To dlaczego czuję się taka zła?

Sandy zaczęła płakać. Tak bardzo jej zależało na tym, aby udowodnić matce, że nie jest ani samolubna, ani niewdzięczna, że była skłonna rzucać swój dom i swoje małżeństwo w czeluść prawie piekielną.
Wiele życiowych decyzji podejmowanych przez Sandy wynikało z jej nadmiernie rozwiniętego poczucia obowiązku wobec rodziców.
Była przekonana, że powinna tłumić swoje potrzeby i dawać pierwszeństwo potrzebom rodziców. Rzadko robiła to, co chciała zrobić i to właśnie doprowadziło do tego, iż tłumiona przez lata złość i brak zaspokojenia osobistych potrzeb ostatecznie znalazły ujście w depresji.

Sandy, jak większość z nas, reagowała na rodziców w prawie automatyczny, odruchowy sposób. Kiedy tak reagujemy, działamy zazwyczaj bez namysłu, bez wsłuchiwania się w siebie i rozważania alternatywnych rozwiązań.

Ludzie są zwykle najbardziej reaktywni, kiedy czują się emocjonalnie zagrożeni, bądź zaatakowani.

Ten typ reaktywności zdarza się w naszych kontaktach z niemal każdą ważną dla nas osobą – kochankiem, szefem, dzieckiem czy przyjacielem – ale najsilniej przejawia się w naszych stosunkach z rodzicami.

Cechy reaktywności

Kiedy jesteś reaktywny jesteś zależny od aprobaty innych.

– Czujesz się dobrze tylko wówczas, gdy nie ma w twoim otoczeniu nikogo takiego, kto nie zgadzałby się z tobą, krytykował cię, bądź nie aprobował.

– Twoje uczucia są często niewspółmierne do zdarzeń, które je spowodowały.

– Niewielką sugestię postrzegasz jako atak na siebie; łagodną, konstruktywną krytykę jako osobistą porażkę.

– Bez aprobaty innych jest ci bardzo trudno utrzymywać nawet minimalną emocjonalną stabilność.

Jeśli jesteś reaktywny, to do najbardziej typowych dla ciebie wyrażeń należą takie jak: „Za każdym razem kiedy matka mówi mi, jak mam żyć, wariuję”; „Oni dokładnie wiedzą, jak mnie rozwścieczyć, i zawsze im to się udaje” albo „Wystarczy, że usłyszę głos mojego ojca, a już tracę panowanie nad sobą”.

Kiedy pozwalasz sobie na to, aby twoje reakcje emocjonalne stały się automatyczne, tracisz kontrolę nad sobą, jakbyś na srebrnej tacy podawał władzę nad swoimi uczuciami komuś innemu. A to daje innym ludziom przeogromną władzę nad tobą samym.

Przeciwieństwem reaktywności jest wrażliwość

Człowiek wrażliwy zarazem myśli i czuje.
Jest świadomy swoich uczuć, ale nie pozwala, by skłoniły go do działania impulsywnego.
Wrażliwość pozwala ci ponadto podtrzymywać poczucie własnej wartości bez względu na to, co mówią o tobie rodzice.
Jest to ogromnie krzepiące.
Myśli i uczucia innych nie doprowadzają cię już do zwątpienia w siebie. Dostrzegasz więcej rozwiązań i wyborów w kontaktach z innymi, ponieważ twój punkt widzenia i twoje racje nie są torpedowane przez emocje. Wrażliwość może ponownie oddać w twoje ręce kontrolę nad własnym życiem.
Sandy powinna zrezygnować z reaktywności na rzecz wrażliwości.
Przestrzegłam ją, że doprowadzenie do zmiany we własnym zachowaniu wiąże się z intensywną pracą i dotyczy to każdego, włączając w to mnie, ale zapewniłam ją także, że jest to wykonalne pod warunkiem, że całkowicie zaangażuje się w ten proces.
Była na to gotowa.
Pierwszą rzeczą, jaką poleciłam jej zrobić, było uświadomienie sobie, że większość jej opinii o sobie samej miało tak naprawdę swoje źródło w tym, co powiedzieli o niej rodzice, czyli w ich poglądach na jej temat.

Niektóre z nich były negatywne: rodzice przypisywali Sandy egoizm, niewdzięczność i zło. Ten negatywny obraz samej siebie, Sandy umacniała w sobie przez wiele lat, a zatem nie można było zmienić go natychmiast. Ale wskazałam jej kilka wstępnych strategii zachowania, które umożliwiły jej rozpoczęcie procesu zastępowania obrazu siebie samej, ukształtowanego w jej umyśle przez rodziców, bardziej realistycznymi poglądami.
Poprosiłam ją, aby wyobraziła sobie, że ja jestem jej matką. Chciałam, aby dzięki temu ćwiczeniu znalazła nowy sposób odpowiadania na krytycyzm matki, inny niż ten w jaki odpowiadała zazwyczaj.

Susan (jako matka): Jesteś samolubna i niewdzięczna!
Sandy: Nie, nie jestem. Zawsze myślę o innych. Zawsze myślę o tobie. Zabijam siebie, byle tylko nie zranić ciebie i taty. A to że tyle razy, kiedy byłam zupełnie wykończona, zabierałam cię na zakupy albo zapraszałam was oboje na obiad, to nic? Nigdy nie wystarcza ci to, co robię.

Zwróciłam Sandy uwagę, że przyjęła postawę obronną.
Ciągle wyjaśniała, argumentowała, przepraszała. Musiała skończyć z próbami sprawienia „by zobaczyli”. Dopóki poszukiwała aprobaty matki, dopóty była kontrolowana. Jeżeli chciała zacząć uwalniać się od rodziców, powinna przyjąć postawę ofensywną. Chodzi tu o to, aby jak najwięcej uzyskać z tej interakcji. Aby pokazać Sandy, o co mi chodzi, zamieniłam się z nią rolami. Sandy miała być matką, ja miałam być Sandy.

Sandy (jako matka): Ojciec i ja potrzebujemy jakiegoś lokum. Jesteś samolubna i niewdzięczna.
Susan (jako Sandy): Ojej, mamo, to interesujące, że widzisz to w ten sposób.
Sandy (jako matka): Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiliśmy, nie mogę uwierzyć, że możesz nam sugerować, byśmy poszli do hotelu.
Susan (jako Sandy): Przykro mi, że się denerwujesz.
Sandy (jako matka): Czy zamierzasz pozwolić nam zostać u ciebie, czy nie?
Susan (jako Sandy): Muszę zastanowić się nad tym.
Sandy (jako matka): Żądam odpowiedzi, młoda damo!
Susan (jako Sandy): Wiem, że żądasz mamo, ale muszę się nad tym zastanowić.
Sandy (wyłamując się z roli):
Nie wiem, co jeszcze powiedzieć.

Niedefensywność

Nikt z nas nie jest nauczony reagować niedefensywnie. Dlatego też opanowanie tej techniki nie przychodzi łatwo. Trzeba się jej uczyć i ćwiczyć. Ponadto większość osób zakłada, że jeżeli nie będą bronić się w sytuacjach konfliktowych, to ich przeciwnicy będą uważać ich za słabych i zdominują ich.
W rzeczywistości prawda wygląda inaczej. Jeżeli potrafisz opanować się, zachować spokój i nie popadasz w popłoch, wówczas zachowujesz siłę.

Nie potrafię dostatecznie mocno podkreślić, jak ważne jest nauczenie się niedefensywnego reagowania.
Ten typ odpowiadania może w dużym stopniu przyczynić się do przerwania cyklu: ataku, odwetu, obrony i eskalacji.
A oto kilka przykładów niedefensywnych odpowiedzi, które możesz spróbować zastosować w swoich codziennych interakcjach:
-Tak?
-Ach, rozumiem. To interesujące.
-Oczywiście masz prawo do własnego zdania.
-Przykro mi, że się nie zgadzasz.
-Pozwól mi zastanowić się nad tym.
-Dlaczego nie rozmawiamy o tym, gdy nie jesteś zdenerwowany?
-Przykro mi, że czujesz się dotknięty (zdenerwowany, rozczarowany).

Musisz koniecznie dokładnie przećwiczyć swoje niedefensywne odpowiedzi, zanim zaczniesz je stosować w odniesieniu do innych. Robiąc to, wyobraź sobie, że jesteś w pokoju razem z rodzicami, którzy krytykują cię i oczerniają.
Wymów głośno niedefensywną odpowiedź.
Pamiętaj, w momencie; gdy argumentujesz, przepraszasz, wyjaśniasz lub usiłujesz sprawić, by zmienili zdanie, w dużym stopniu tracisz swoją siłę.
– Jeżeli prosisz kogoś, by wybaczył ci albo zrozumiał cię, dajesz mu możliwość odmówienia ci tego, o co prosisz.
– Jeżeli zaś stosujesz odpowiedzi niedefensywne, o nic nie prosisz, a kiedy o nic nie prosisz, nie możesz być odrzucony.

Kiedy poczujesz się pewniej w stosowaniu odpowiedzi niedefensywnych, spróbuj zastosować je przy nadarzającej się sposobności, gdy wyniknie jakieś nieporozumienie czy sprzeczka z kimkolwiek, ale nie z twoimi rodzicami.
Dobrze jest bowiem sprawdzić, jak one działają w trakcie konfliktu z kimś, z kim jesteś mniej emocjonalnie związany z kolegą albo ze znajomym.

Prawdopodobnie początkowo będzie to niezgrabne i nienaturalne, a doznając frustracji możesz uciec się znowu do odpowiedzi defensywnych.
Jak każdą nową umiejętność, musisz ją ćwiczyć i być przygotowany na błędy, dopóki nie stanie się ona twoją drugą naturą.

Fragment z : Forward Susan – Toksyczni rodzice

Powiązane posty

Toksyczny związek, jak go uniknąć?

Poczucie niepewności i gniew – w związku. DDA.

Lęk i kontrola w związku

Jak pokonać lęk przed zranieniem?

Chcesz zmienić innych? Zacznij od siebie

Intymność a uległość

Gniew, poczucie winy, lęk i samotność – czym naprawdę są?

Advertisements