Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

poza

Nie ma innego sposobu na oczyszczenie ran z trucizny niż przebaczenie.
Musisz przebaczyć tym, którzy cię zranili, nawet jeśli to, co zrobili, jest niewybaczalne. Przebaczysz nie dlatego, że zasługują na przebaczenie, ale dlatego, że nie chcesz cierpieć i ranić siebie ilekroć wspomnisz, jaką krzywdę ci wyrządzili.
Nie ma znaczenia, co ci zrobili, przebaczasz im, ponieważ nie chcesz już czuć się chory. Przebaczenie jest niezbędne dla twojego duchowego uzdrowienia. Przebaczasz, ponieważ współczujesz sobie. Przebaczenie jest aktem miłości samego siebie.

Posłużmy się przykładem rozwiedzionej kobiety. Wyobraź sobie, że byłaś zamężna przez dziesięć lat. Potem zaczęliście walkę z powodu jakiejś niesprawiedliwości. Rozwiodłaś się i teraz szczerze nienawidzisz swego byłego męża. Już na sam dźwięk jego imienia czujesz silny ból żołądka. Emocjonalna trucizna jest tak silna, że nie możesz jej dłużej znieść. Potrzebujesz pomocy, więc idziesz do psychoterapeuty i mówisz: „Bardzo cierpię. Jestem pełna złości, zazdrości, nienawiści. To, co zrobił, jest niewybaczalne. Nienawidzę tego człowieka”.
Lekarz patrzy na ciebie i mówi: „Musisz rozładować swoje emocje. Musisz wyrazić swój gniew. Pozwól sobie na atak furii. Masz tu poduszkę i gryź ją, bij, kop. Wyładuj swój gniew”. Więc dostajesz największego ataku furii, jaki można sobie wyobrazić. Rozładowujesz emocje i wydaje się, że to naprawdę działa.

Płacisz swemu terapeucie i mówisz: „Dziękuję, czuję się o wiele lepiej”. Potrafisz nawet uśmiechnąć się pogodnie.
Wychodzisz z gabinetu i kogo widzisz w przejeżdżającym obok samochodzie?

Gdy tylko zobaczyłaś eksmęża, od razu wrócił taki sam gniew. Pozostaje tylko biec z powrotem do psychoterapeuty z pieniędzmi po kolejny atak furii! Rozładowanie emocji w taki sposób jest rozwiązaniem bardzo krótkotrwałym. Uwalnia odrobinę trucizny i sprawia, że przez chwilę czujesz się lepiej, nie leczy jednak rany.

Jedyna droga do zagojenia ran wiedzie poprzez przebaczenie. Musisz wybaczyć eksmężowi jego niesprawiedliwość. Zrozumiesz, że przebaczyłaś, kiedy go znowu zobaczysz i nic nie poczujesz. Usłyszysz jego imię i nie zareagujesz.

Kiedy dotkniesz ran, a one nie zabolą, wtedy będziesz wiedziała, że naprawdę przebaczyłaś.

Oczywiście blizna pozostanie, dokładnie tak samo jak na skórze. Będziesz mogła wspominać, co się stało, jaka byłaś, ale jak tylko rana się zagoi, już cię to wspomnienie nie zaboli.

Teraz myślisz sobie pewnie: „Tak, łatwo powiedzieć: powinniśmy wybaczać. Próbowałam, ale nie potrafię„.

Masz wiele powodów i uzasadnień, dlaczego nie możesz przebaczyć, ale to nieprawda. Nie możesz przebaczyć, ponieważ nauczyłaś się nie wybaczać, ponieważ ćwiczyłaś się w tym, żeby nie przebaczać i ponieważ stałaś się mistrzem nieprzebaczania.

Był czas, kiedy jako dzieci wybaczaliśmy instynktownie. Zanim zapadliśmy na chorobę umysłu, przebaczaliśmy naturalnie i bez wysiłku. Wybaczaliśmy innym niemal natychmiast. Popatrz na dwoje bawiących się dzieci. Nagle zaczęły się bić. Po chwili zapłakane biegną do swoich matek. „Mamo! Ona mnie uderzyła!” Jedna mama idzie porozmawiać z drugą mamą i kończą rozmowę wielką kłótnią. Pięć minut później dzieci znowu bawią się razem, jakby się nic nie stało, za to matki nienawidzą się do końca życia.

Nie o to chodzi, że powinniśmy się nauczyć sztuki wybaczania. Zdolność przebaczania jest wrodzona. Nauczyliśmy się jednak przeciwnego zachowania, trenowaliśmy je i teraz przebaczenie jest bardzo trudne. Jeśli ktoś coś nam zrobił, zapomnijmy o tym, było, minęło. Odpuśćmy.

Ale my robimy z tego wojnę pychy.
Dlaczego?
Ponieważ rośnie w nas poczucie własnej ważności, kiedy nie wybaczamy. Nasze słowa nabierają mocy, kiedy możemy powiedzieć: „Cokolwiek by teraz zrobiła, nigdy jej nie wybaczę. To, co zrobiła, jest niewybaczalne”.

Prawdziwym problemem jest duma. Z powodu dumy, z powodu urażonej ambicji, stale podsycamy płomień, który żywi się doznaną krzywdą, by przypominał, że nie możemy wybaczyć. A tymczasem  kto cierpi i gromadzi w sobie coraz więcej emocjonalnej trucizny? To my faktycznie cierpimy za wszystko, co inni ludzie robią, nawet jeśli nas to nie dotyczy.

Uczymy się również cierpieć, by ukarać kogoś, kto nas obraził.
Zachowujemy się jak małe dziecko, które ma napad złości, tylko dlatego że chce, aby ktoś się nim zainteresował.
Ranimy siebie tylko po to, żeby móc powiedzieć: „Popatrz, co przez ciebie robię!”

To śmieszne, ale tak właśnie postępujemy.
Czasem chcielibyśmy powiedzieć naprawdę, to: „Przebacz mi”, ale nie powiemy ani słowa, póki on nie przyjdzie i pierwszy nie poprosi o przebaczenie.
Często nawet nie wiemy, dlaczego gniewamy się na rodziców, przyjaciół, kolegów. Gniewamy się z tego samego powodu, z którego inni proszą nas o wybaczenie. Przecież niemal natychmiast wzruszamy się, mówiąc: „Och, nie! To ty mi wybacz!”

Znajdź w kącie małe dziecko, które ma napad złości. Swoją dumę wrzuć do śmietnika. Nie potrzebujesz jej. Zostaw pychę w spokoju i poproś o przebaczenie.

To oczywiste, że nie potrafimy kochać innych, zanim nie pokochamy siebie.
Dlatego właśnie powinniśmy zacząć od miłości do samego siebie.

Wybaczaj innym, a zobaczysz, jak cudowne może się stać twoje życie.

Najpierw zrób listę tych, których, jak ci się wydaje, powinieneś poprosić o przebaczenie. Potem przeproś ich. Jeśli nie możesz zadzwonić do wszystkich, to przynajmniej poproś ich o przebaczenie w swych modlitwach albo we śnie.
Potem zrób listę wszystkich, którzy cię skrzywdzili i którym powinieneś wybaczyć. Zacznij od rodziców, braci, sióstr, dzieci, małżonka, przyjaciół, kochanka, kota, psa, rządu i Boga.

Teraz przebaczaj innym, pamiętając, że cokolwiek ci zrobili, naprawdę nie miało to z tobą nic wspólnego. Każdy śni swój własny sen, pamiętasz?

Te słowa i czyny, które cię zraniły, są jedynie reakcją na jego „demony”, siedzące w głowie tego człowieka. On śni w piekle, a ty jesteś tylko epizodem w jego śnie.
Ludzie nie robią niczego z myślą o tobie.
Jeśli masz tego świadomość, nie będziesz brał wszystkiego do siebie.
Współczucie i zrozumienie poprowadzą cię ku przebaczeniu.

Zacznij pracować nad sztuką przebaczania, zacznij trenować przebaczanie. Na początku to będzie trudne, ale potem stanie się nawykiem. Jedynym sposobem przywrócenia umiejętności przebaczania, jest nauczenie się jej od początku. Musisz to nieustannie ćwiczyć, aż w końcu zobaczysz, czy potrafisz już wybaczyć sobie.
W pewnym momencie odkryjesz, że możesz wybaczyć sobie wszystkie rany i całą truciznę, jaką stworzyłeś dla siebie w swoim własnym śnie. Kiedy sobie wybaczysz, pojawi się akceptacja i wzmocni się twoja miłość do siebie samego. To jest najwyższy stopień przebaczenia – kiedy w końcu przebaczysz sobie.

Zdobądź się na odwagę i przebacz sobie wszystko, co zrobiłeś przez całe życie. A jeśli wierzysz w poprzednie wcielenia, wybacz sobie także to, co, jak sądzisz, wtedy zrobiłeś.

Ponieważ sądzimy że wiemy, co jest dobre, a co złe, wstydzimy się tego, co, jak sądzimy, jest złe.

Wierzymy w swoją winę i wiemy, że zasługujemy na karę, którą sami sobie wymierzamy. Wierzymy, że nasze życie jest niedoskonałe i że trzeba je poprawić.
Tylko dlatego, że w to wierzymy, tak się właśnie dzieje – „wedle woli Twojej”.

Teraz jest to już dla ciebie prawdziwe.
Tworzysz swoją karmę i musisz za to zapłacić. Oto jaki jesteś wszechwładny. Łatwo jest przełamać starą karmę. Po prostu musisz przestać w nią wierzyć. I karma zniknie.
Jeśli sam sobie przebaczysz, karma przestanie obowiązywać.

Możesz zacząć wszystko od początku. Życie stanie się łatwe, ponieważ przebaczenie jest jedynym sposobem na oczyszczenie emocjonalnych ran. Przebaczenie jest jedyną metodą ich uzdrowienia.

Don Miguel Ruiz  „Ścieżka miłości”

Pięć etapów Radykalnego Wybaczania

1. Opowiedz swą wersję zdarzenia

2. Wyraź swoje uczucia

3. Porzuć dawną interpretację

4. Przyjmij nową perspektywę

5. Zastosuj proces zmiany

Rozwinięcie punktów w :  Pięć etapów Radykalnego Wybaczania

Podobne posty

Czy umiesz wybaczać?

Ocean współczucia

Wybacz sobie i wybacz innym

Cztery kroki do wolności

Advertisements