Ciemna noc duszy

2008 czerwiec 30

Czasami przebudzenie duchowe przybiera formę kryzysu.
W kulturach pierwotnych kryzys życiowy jest traktowany jak inicjacja.
W naszej kulturze ludziom w kryzysie przykleja się nalepki neurotyka, dziwaka, narkomana, pijaka — co wcale im nie pomaga.
Przełom życiowy i każde trudne doświadczenie może być przejściem do nowego, świadomego i pełniejszego życia.

Kryzysem może być poważna choroba, uraz fizyczny lub emocjonalny, depresja, druzgoczące problemy zawodowe lub osobiste.
Kiedy coś takiego Ci się przydarzy, potrzebujesz pomocy.
Poszukiwanie jej nie jest oznaka słabości. Szukaj pomocy u przyjaciela, u nauczyciela duchowego lub wykręć numer telefonu zaufania.
Ze szczerej rozmowy z druga osoba wypływają ogromne korzyści – czasami ratuje ona życie.

Jak zachować się w ostrym kryzysie?
- Zadbaj o ciepło ciała.
- Nie myśl o papierosie, kawie czy alkoholu. O niczym co sztucznie wprawi cię w lepszy nastrój,
- Oddychaj głęboko; przez kilka minut wsłuchuj się w każdy oddech.
Jesli czujesz się na siłach – wejdź w kontakt ze swoim wnętrzem.
- Gdy tylko się uspokoisz — szukaj pomocy.

Ciemna noc duszy zapada, kiedy wydaje Ci się, że
-nie możesz zaufać temu, co znasz,
-że nic już nie jest pewne,
-ze nie ma czego się uchwycić,
-że straciłeś poczucie bezpieczeństwa.
-że Twój świat się skończył
Doświadczenie takiej ciemnej nocy duszy może prowadzić do głębokiego psychicznego i duchowego uzdrowienia oraz do objawień i olśnień, o jakich Ci się nawet nie śniło.
Musisz pozwolić sobie zobaczyć szerszy obrazek, zrozumieć swoje życie na nowym poziomie. W odmienny niż dotychczas sposób zrozumieć swoją przeszłość.
Każdy kryzys to ważna lekcja, to sposób podświadomości na powiedzenie ci :Hej, obudź się, pora coś zmienić!

Sama mam za sobą co najmniej trzy takie ciemne noce i kilka krótszych przełomów, kiedy ból był niewyobrażalny i wydawało mi się, ze nigdy się nie skończy, a ogrom bezradności i beznadziei przekraczał moje granice wytrzymałości.
Mogłam tylko płakać jak bezbronne i bezradne dziecko,
W środku mojego cierpienia udało mi się jednak zachować wiarę, że ten ból służy mojemu rozwojowi i że ma jakiś ukryty sens. Z czasem pojawił się spokój i zrozumienie.
Ufałam, że moja ciemna noc pojawiła się… w służbie światła.
Ufałam, ze z tej ciemności wypłynie najjaśniejszy blask.
Przeszłam przez ciasną szczelinę świadomości i urodziłam się na nowo – bogatsza, bardziej świadoma i dojrzalsza.

Jung powiedział kiedyś: „Nie stajemy się oświeceni wyobrażając sobie światło, lecz czyniąc ciemność świadomą “.
(“One does not become enlightened by imagining figures of light, but by making the darkness conscious”)

Na bazie: E.Foley  Powiedz życiu Tak!

Powiązane tematy:

Koniec walki oznacza zwycięstwo

Autentyczna zmiana myślenia

Mówić: tak – czy nie?

Szczęscie jest bliżej niż myślisz

Czy wiesz dlaczego cierpisz?

Rezygnacja i bezradność w obliczu trudności – jak pokonać pesymizm?

Tak mocno pragniesz…? Oto przyczyna dlaczego nie otrzymujesz.

8 Responses leave one →
  1. 2008 lipiec 2
    moanre permalink

    Przypomina mi to trochę założenia prof. Dąbrowskiego dot. dezintegracji pozytywnej ;)

  2. 2008 październik 12
    Łukasz.19. permalink

    Jeszcze godzinne temu uważałem, że popadam w jakiegoś rodzaju depresję lub inny tego rodzaju problem. Chciałem poczytać o depresji itp. na pewnej stronie natknąłem się na zagadnienie o nazwie “noc duszy” byłem bardzo zaciekawiony bo nazwa najzwyklej nie pasowała do reszty umieszczonych tam propozycji. Przeczytałem ok. 3 strony na temat tego przeżycia i odwiedziłem kilka stron o tej tematyce. Pomogło mi to zrozumieć jakie zmiany świadomości teraz przechodzę. Droga opisywana w tym powyżej i reszcie tekstów odpowiada tej mojej lecz bardzo ciężko określić w jakim stadium teraz jestem. Chciałbym porozmawiać z kimś kto tą drogą idzie lub z osobą bardzo blisko Boga takim jak ksiądz, zakonnica. Zostawiam swojego @. magicvice@op.pl

  3. 2008 październik 12

    Nie wiem czy uda ci się tutaj taką osobę znaleźć, ale może uda Ci się znaleźć parę postów na temat tego jak radzić sobie z cierpieniem i depresją.

  4. 2008 październik 12
    traksaksis permalink

    Lukaszu- ta depresja o której klikasz to jeden ze stanow Twojego UMYSŁU- stanu obecnej czasami Twojej swiadomości. Zauważ jak sam piszesz że jeszcze godzine temu uważałeś że popadasz w jakiegoś rodzaju -DEPKE.Ale po godzinie dostrzegleś że to nie do końca prawdam ze troszke uległeś sugesti kórą wytworzył Twój umysl.Nasz umysl gromadzi doświadczenia i sprzedaje nam różne jazdy. Ksiądz i zakonnica to od duszy,a to nie ten problem.WSZYSTY tutaj idziemy tą drogą , drogą rozwoju świadomośći tylko każdy z nas ma nagromadzone inne doświadczenia ,przez co ma inne jazdy, każdy Swoją.Czytanie kolejnych stron o tej tematyce może tylko nasilić problem. Moim skromnym zdaniem powinieneś zmienić dotychczasowe życie , zmienić CODZIENNE NAWYKI, RUTYNOWE ZAChOWAVIA-to jak żyjesz na codzień, co robisz najczęściej itd. Przez co nagromadzisz nowe doświadczenia i zmienisz tym wewnętrzną jazdke, zmienisz sran umyslu i zarazem stan świadomości.Warto tą zmiane polączyć z praktyką medytacji.aby zaobserwować umysl i widzieć że myśl jakakolwiek powstaje w naszym umyśle ,ale i też w nim sie rozpuszcza , ginie.Jak na stronce u samej góry tego bloga. MYŚL JEST JAK TA KROPLA WODY KTÓRA WPADA DO OCEANU. Poczym się rozpuszcza a my w danej chwili jej istnienia ulegamy tylko jej sugesti . Medytacja sluży opanowaniu umysłu . I nic nie pomoże Tobie jak TY sam sobie , poprzez prace nad sobą. Nikt za ciebie tego nie zrobi. Na tenat medytacji jest dużo w necie- poszukaj. Pozdrawiam i powodzenia.

  5. 2008 październik 13

    traksaksis “Moim skromnym zdaniem powinieneś zmienić dotychczasowe życie , zmienić CODZIENNE NAWYKI, RUTYNOWE ZAChOWAVIA”

    Bardzo dobra rada, polecam wszystkim.
    Nawet wprowadzanie małych zmian w życiu, w nawykach, typu zmiana codziennej trasy do pracy, układu rzeczy na biurku, porządku w szafie – zebrane razem mogą zacząć tworzyć nową jakość myśli i nowe odczucia.

  6. 2009 styczeń 4
    amrita permalink

    Można powiedzieć, że przez całe ostatnie wakacje przeżywałem ciemną noc. Zaczęło się to od momentu kiedy na poważnie zacząłem się rozwijać(przestałem pic alkohol itp). Było to dla mnie ciężkie przeżycie, czułem się samotny, myślałem, że wszystko jest jednym wielkim padołem łez a w mych medytacjach widziałem tylko ciemność. Nie było to zwykłe uczucie samotności, czułem się tak samotny iż myślałem że uschnę lub spłonę. Prawie codziennie zamykałem się w pokoju i długo płakałem Lecz stopniowo ta ciemna zasłona zaczęła ze mnie opadać budząc prawdziwą intuicję. Zacząłem coraz mocniej odczuwać miłość wszechświata (proces ten trwa nadal). Zrozumiałem, że nie jestem sam w swym problemie i że była to tylko próba a miłość ta zawsze jest ze mną i gotów jest mówię to wszystkim pomóc każdemu. Prawdziwa miłość jest ponad dualnością tego świata i nie patrzy na to czy ktoś jest dobry, czy zły lecz pomaga mu w jego rozwoju. Lotos rośnie mimo iż jest przykryty błotem. U jednych ta warstwa jest mniejsza a u innych większa. Nie przejmuj się Jesteś Lotosem Przyjacielu! Jeśli choć kawałek Lotosu się wynurzy z błota fala radości i nadziei ogarnie serce.

  7. 2009 maj 3
    Monika permalink

    Pochodze z rodziny katolickiej lecz bardzo czesto watpilam w Boga… Zawsze bylam osoba uciskana, cierpialam, plakalam, mialam niskie poczucie wlasnej wartosci. Nie wierzylam w siebie. Bylam manipulowana przez ojca chorego psychicznie. Nie potrafilam wykonac zadnego ruchu by zmienic swoje zycie. Bardzo wiele musialo sie wydarzyc bym znalazla sie w tym momencie zycia co teraz.Teraz juz jednak wiem ze na cos mnie stac. Odnalazlam sens zycia. I wrocilam do Boga.

  8. 2009 maj 4
    indianaJ permalink

    I dobrze, czasem trzeba odchodzić i wracać, żeby widzieć rzeczy w nowej perspektywie :)

Leave a Reply

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS