Tagi

, , , , , , , , , , ,



Fragment : Przebudzenie Boga, P. Brunton (napisane w roku 1937)

Istnieje taki fenomen umysłowy, stan, gdzie umysł funkcjonujący tajemniczo ponad naszym świadomym intelektem, w superego, zdaje się przemawiać bardziej zdecydowanie do człowieka i faktycznie brać go pod swe bezpośrednie – przynajmniej tymczasowe – rozkazy.
Ten stan można z powodzeniem nazwać inspiracją; może on pozostać statyczny lub może dynamicznie manifestować się w formie takiej jak praca lub sztuka.
Inspiracja może więc egzaltować człowieka religijną ekstazą, prowadzić go w stronę wielkich osiągnięć, czy też przemienić go w twórczego artystę.

Kiedy komuś uda się przekroczyć granice przeciętności w jakiejkolwiek sferze, zazwyczaj uważamy go za jednostkę zainspirowaną, geniusza.
Cała wielka sztuka, wszelkie zapisane objawienia, cała prawdziwie twórcza i konceptualna praca, wszelkie nowe materialne wynalazki – gdy naznaczone geniuszem – są wynikiem spontanicznego stanu, w którym wena i natchnienie prowadzą człowieka za rękę.

Z tej klasyfikacji wynika, że de facto nic nie leży poza szerokim pojęciem inspiracji.
Nie możemy powiedzieć, że taka a taka rzecz jest zbyt przyziemna, by stać się przedmiotem inspirowanego objawienia.
Inspiracja to stan, w którym wszystkie przedmioty są traktowane równo, a któremu towarzyszy zarówno najwyższe uniesienie ducha, jak i najbardziej dokładne badania naukowe.

Cóż jest tym tak rzadko spotykanym i wielce podziwianym stanem, którego tak wielu pożąda, a tak nieliczni go otrzymują?
Sprawdźmy najpierw, jak powstaje on w człowieku, a później poszukajmy filozofii wiążącej się z tym procesem. Jeżeli weźmiemy przypadek wielkiego wynalazcy, który poszukuje rozwiązania technicznego problemu i testuje różne psychologiczne podejścia w swym życiu, zauważymy, ile wysiłku wkłada w proces, jak nie przestać myśleć o problemie, aż autentyczne rozwiązanie, które dotąd mu uciekało, samo zabłyśnie mu w głowie, a potem się zrealizuje.
Innymi słowy poprzez starania i podwyższanie zainteresowań wkracza on w stan intensywnej, okresowej koncentracji, stan wyostrzonej uwagi, aż zostanie pochłonięty do tego stopnia, że można stwierdzić z całą stanowczością, iż jego problem pochłania jego i całe otoczenie.
Normalne działanie zmysłów ulega zawieszeniu, zegar przestaje funkcjonować.

Typowy wizerunek wynalazcy, jaki można odnaleźć w biografiach to osoba, której nie da się w żaden sposób, nawet pochlebstwami, namówić na przyjęcie choćby posiłku, gdy jest on bliski rozwiązania problemu.
W takim to okresie twórczym, wynalazcy, jak powszechnie wiadomo, zamykają się w swych laboratoriach lub pracowniach, nie chcą nikogo widzieć ani zajmować się jakimikolwiek innymi sprawami.
Właśnie ma narodzić się ich wynalazek, więc szukają samotności, tak samo jak samice szukają odosobnionego miejsca, by urodzić małe.
Jest to ważny dowód na stopień całkowitego pochłonięcia, w które ci ludzie naturalnie popadają, gdy pragną objawienia nieosiągalnego w normalnych warunkach.
Znajdują się całkowicie pod panowaniem jakiejś wyższej siły. W ten właśnie dziwny sposób dokonały się najwspanialsze odkrycia naszej cywilizacji.

Nie wolno nam używać tego stanu całkowitego pochłonięcia za niezwykły przypadek najnormalniejszego egoizmu, gdy wynalazca jest całkowicie oddany swym własnym sprawom i oddala wszystko co obce. Wręcz przeciwnie, im bardziej postępuje on we własnym umyśle w stronę celu i bardziej nad nim medytuje, tym mniej zajmują go myśli o sobie, chociaż paradoksalnie, wydaje się bardziej sobą pochłonięty.
Cena, którą musi zapłacić za rozwiązanie swego problemu jest rzeczywiście nie mniejsza niż cena absolutnego zatracenia.
Staje się jednym ze swym celem – tak doskonała jest jego koncentracja – a czyniąc to, odłącza się od własnego ego.

Gdy jednak wynalazek zostanie dokonany, umysł naukowca wraca automatycznie na indywidualny tor z większą siłą niż kiedykolwiek, a poprzedni stan zainspirowanej bezosobowości znika.
Tak więc możemy stwierdzić, że jeden wysoce istotny warunek, jakim jest spełnienie inspiracji, to stan samo-zapomnienia.
Podobne dowody na to, że tak się dzieje, możemy znaleźć pośród geniuszów sztuki. Kompozytor, starający się usłyszeć w swym wnętrzu echa owej nieskończonej piękności, która materializuje się jako doskonała symfonia, całkiem naturalnie w takich razach poszukuje samotności. Częstokroć odmawia sobie wszystkiego innego, koncentrując się na pochwyceniu tego echa.
Mówimy tu o prawdziwej muzyce, tej która wypływa z serca i chwyta za serce, pobrzmiewając w nim jeszcze na długo po tym, jak ucichnie ostatnia nuta. Kompozytor oddany powołaniu, umiejący pracować, nigdy nie da się zwieść światu, kiedy czuje jak przywołuje go dłoń inspiracji.
Staje się wówczas tak samo ascetyczny w odtrącaniu pokus świata, jak starożytny pustelnik.

Co się z nim dzieje w tych boskich momentach spokoju, kiedy inspiracja wynagradza jego pracę? Czy nie możemy stwierdzić, że stał się on wyczulony na te delikatne tony niczym sam instrument, na którym gra jakaś inna siła? Czy nie możemy powiedzieć dalej, że zapomniał on o swojej osobowości, swej rodzinie, przyjaciołach i obowiązkach poprzez całkowite oddanie się muzyce, która wpływa w niego i w której całkowicie się zagubił? Czym jest to wszystko, jak nie poddaniem się ograniczającemu ego?

Prawdziwie utalentowana i uduchowiona tancerka podobnie wykaże całkowite oddanie swym ruchom i krokom, będącym wyrazem jej geniuszu. W momencie, kiedy zapomina o podziwiającej ją publiczności, pojmuje swą prawdziwą misję spełnienia i piękna, symbolicznego przypominania ludziom o Najwyższym Pięknie, którego podświadomie wszyscy poszukują.

Jeżeli zajmiemy się pracą malarza i rzeźbiarza, dostrzeżemy to samo zadziwiające zjawisko. Prawdziwie oddany pracy malarz chwyta pędzel i stoi godzinami przed sztalugą, studiując do połowy ukończone dzieło, poprawiając nieznacznie ten czy inny detal i nie jest świadomy mijania czasu, ani nawet hałasów tuż za oknem pracowni.

Każdy malarz, który zastanawiał się nad naturą sztuki i osądził ją, przyzna, że w takich momentach żyje głęboko i radośnie – im głębiej jest samo-zaabsorbowany, tym jest szczęśliwszy.
Takie pełne inspiracji godziny są same w sobie nagrodą dla artysty, dają one łagodną, ale głęboką ekstazę, wobec której brawa publiczności czy wsparcie sponsora to tylko nieznaczny substytut. Faktyczna radość z pracy nieświadomie jest czerpana z tymczasowego zapomnienia siebie.

Konieczne jest dla artysty, by całkowicie zatracił się w temacie, wyłączył myślenie, dał się ponieść prądom. By uczynić to odpowiednio, artysta musi zapomnieć o wszystkim innym. Musi on uciszyć wszelkie głosy domagające się czasu i myśli, a nadchodzące z innych części ludzkiego ciała, i dokonuje tego poprzez wejście w stan spokoju umysłu.

Taki spokój, takie wyciszenie życia osobistego doprowadza go do ostatecznego źródła, z którego tryska cała sztuka i pozwala na stworzenie dzieła sztuki.
I dlatego Caryle mógł ozdabiać swe postrzępione stronice małymi kwiatkami prozy. Uśmiech Madonny na słynnym obrazie Rafaela może być bardziej wymowny niż całe tomy teologicznych kazań. Kto wie, ilu sceptyków kłopotała ona podsuwając nowe odniesienia do wartości religii?

Musimy dokonać tutaj rozdziału między talentem a geniuszem. Sam geniusz jest nawiedzony i pracuje z triumfalną trafnością; talent to coś, co się rozwija poprzez opanowanie techniki i rozwijane predyspozycje.

Technika rzemiosła musi oczywiście być przyswojona przez artystę za młodych lat i to do takiego stopnia, by uczynić z niego adepta w wybranym rodzaju ekspresji, jednak to tylko faza wstępna.
Technika jest konieczna we wszystkich sztukach.
Wielki artysta musi opanować technikę, tak samo jak jego naśladowcy. Geniusz i talent muszą wziąć z sobą ślub i wydać wesele dla głodnego świata. Geniusz, który nigdy nie studiował techniki własnej sztuki, nie może stworzyć dobrego dzieła; z drugiej strony, utalentowany człowiek, bez wewnętrznego źródła inspiracji, nie może stworzyć inspirującego dzieła.
Tak więc, jeśli odstąpimy na moment od tematu i zastanowimy się nad literaturą, zobaczymy, że wyrobionemu pisarzowi łatwo przychodzi ubarwienie tekstu i złożenie ksiąg na ołtarzu Olimpu jako ofiary geniuszu.
Jednak bogowie z łatwością rozpoznają fałszywy podarunek i odrzucą go. Chociaż może być on przyjęty triumfalnie przez tysiące głosów – życie jego ostatecznie zgaśnie jak świeczka na wietrze. Sam warsztat nie wystarczy, trzeba tu twórczego światła.

Wielki francuski malarz powiedział do swych uczniów w paryskiej pracowni:
„Udoskonalcie technikę, a potem zapomnijcie o niej”.
Wiedział on, że należy najpierw opanować wszelkie zasady i wymogi dotyczące sztuki, nieistotne jakiej, aż głęboko zapadną w naszą podświadomość, a kiedy to zostało już dokonane trzeba zwrócić się do wnętrza i szukać inspiracji, która pojawi się i zabłyśnie przez formalną technikę. Jeżeli nie zapomnimy zasad rzemiosła, myśląc o nich ciągle z niepokojem, będziemy utalentowani, ale nie genialni.
Jeżeli człowiek musi ciągle odnosić się do zasad po to, by stworzyć doskonałą sztukę, to niech Bóg ma go w opiece! Inspiracja jest koniecznością.
Wprowadza ona artystę w stan twórczej, choć spokojnej, ekstazy.
Uwalnia go od wąskich ograniczeń umysłu.

Zainspirowany artysta stworzy własną, indywidualną koncepcję przedmiotu i będzie ona prawdziwsza niż stereotypowy produkt szkół artystycznych, natomiast jego wytwory będą posiadały wyższą rangę.

Japończycy, w epoce mniej komercyjnej niż obecna, posiadali w swym języku pewne sugestie określone na artystyczne uniesienie – słowo fu-in, które dosłownie znaczy „inspiracja wiatrem”. Kiedy artystyczna produkcja została szczęśliwie doprowadzona do końca pod wpływem tejże inspiracji, mówiło się, że posiada kokoromochi, co dosłownie znaczy „chwytający za serce”.

Przez te terminy rozumieli one wzniesienie się, które było wynikiem radosnej manifestacji boskości, czegoś przydzielonego artyście przez Stwórcę.

Uważali, że taka inspiracja nie może zostać przekazana drugiemu człowiekowi, ani zdobyta przez żmudną pracę; pochodziła ona bowiem tylko i wyłącznie z łaski Boga. Tej właśnie wartości poszukiwali w swych największych dziełach sztuki, najwspanialszych malowidłach, których piękno dorównywało tęczy.
Dzisiaj to nastawienie osłabło, a Japończycy stają się coraz mniej krytyczni, gotowi akceptować kolorowe błyskotki zamiast szerszego wyrażenia „ekspresji wiatru”.

Pośród Hindusów istnieją tradycyjne pisma, „Silpa Szastras”, które podają praktyczne zasady na spełnienie idealnego piękna duchowego poprzez ćwiczenie sztuk technicznych i rzemiosł. Ich główni artyści i rzemieślnicy związani uprzednio ze świątyniami wykorzystywali jogę przed przystąpieniem do pracy nad tymi budowlami. Dopiero kiedy udało im się wprowadzić umysł w odpowiedni stan intensywnej koncentracji, wolno im było rozpocząć malowanie lub modelowanie. Inspiracja była nicią, na którą ci twórcy nawlekali korale swych najpiękniejszych dzieł.

Brunton Paul – Przebudzenie Boga, 1937

Powiązane posty

Czym jest intuicja?

Inspirujące cytaty sławnych ludzi

Zrób coś inaczej niż dotychczas !

Spogladaj głębiej…

Źródło natchnienia jest w Tobie

Bez granic

Nowy stan świadomości

Reklamy