Tagi

, , , , , , , , , , ,


Dziś zapraszam do zapoznania się z kilkoma refleksyjnymi cytatami z Henry’ego Davida Thoreau.
Ten amerykański, dziewiętnastowieczny egzystencjalista spędził kilka lat mieszkając samotnie w własnoręcznie wybudowanym domku, w lesie, nad stawem Walden. Swoje wrażenia zapisał w pełnej zadumy autobiograficznej powieści „Walden”. Niektóre z cytatów pozwolę sobie skomentować🙂
————————————————————————————————————

„Zamieszkałem w lesie albowiem chciałem żyć świadomie. Stawać w życiu wyłącznie przed najbardziej ważkimi kwestiami, przekonać się czy potrafię  przyswoić sobie to, czego życie może mnie nauczyć, abym w godzinie śmierci nie odkrył, że nie żyłem wcale.”

Choć wielu ludzi mówi, że uciekanie w izolacje od ludzi i świata wskazuje raczej na problem ze światem, niż autentyczne pragnienie pogłębienia swojego życia duchowego, ośmielę się powiedzieć że jeśli kilkuletnie dobrowolne wygnanie do lasu – wyrządziło Thoreau więcej pożytku niż można by sądzić.
Czasem warto zdobyć się na dystans wobec codziennego zabiegania i życia w którym nie umiemy znaleźć właściwej drogi (jak to miało miejsce w przypadku Thoreau). Takie zyskanie perspektywy pozwala umieścić wszystko inne we właściwym kontekście i wrócić w nurt życia z pewnego rodzaj wypracowanym aparatem poznawczym, którego w przeciwnym razie, być może, nie moglibyśmy nigdy przyswoić.

Weź jeden krok w tył, abyś mógł wziąść dwa kroki naprzód.

*

„Pragnąłem żyć pełnią życia, i wyssać z niego całą kwintesencję, żyć tak śmiało i po spartańsku aby wykorzenić wszystko co nie jest życiem , aby zbierać bogaty plon i dosięgnąć sedna, aby zapędzić życie w kozi rogi i uprościć je do najskromniejszych potrzeb, a gdy okaże się podłe, cóż, wyssać z niego całą prawdziwą nikczemność i pokazać światu. Gdy zaś okaże się wzniosłe, poznać je z doświadczenia, aby móc z niego zdać uczciwą relację w następnej wędrówce…”

„Zdałem sobie sprawę co ludzie Wschodu rozumieją przez kontemplację […], zamiast śpiewc jak ptaki , w ciszy uśmiechałem się do swojego niezmiennie sprzyjającego losu”

Bardzo podobają mi się rozsiane w całej książce opisy szczególnego zadumania jakie doznawał Thoreau żyjąc samotnie w lesie. Obserwując przyrodę, ciesząc sie spokojem jaki od niej płynął i odnajdując go w sobie. Jego życie, choć proste, okazało się mieć niezwykła głębię.
W powyższym cytacie pobrzmiewa także pewnego rodzaju akceptacja dla mrocznych instynktów jakie w sobie odnajdywał, żyjąc w lesie. Wypływały one na powierzchnię, korzystając z tego, że dokoła niego zapadła cisza i umysł nie mógł już niczego ukrywać pod bezustannym szumem. W ciszy, mógł w pełni doświadczać siebie i rzeczywistości.

Czy tylko w mroku
dane mi będzie ujrzeć twoją duszę?

– “Lost Verses of Krrendar”, CY 9542

*

„Musimy się uczyć budzenia na nowo i przytomnego czuwania nie za pomocą środków mechanicznych lecz poprzez oczekiwanie świtu który nie zapomina o nas, nawet wówczas gdy leżymy pogrążeni w najgłębszym śnie.”

„Żadna metoda ani wykształcony nawyk nie zastąpi konieczności czuwania w pogotowiu.”

Thoreau wydawał się mieć instynktowne rozumienie konceptu Uważności, i Obecności w Tu i Teraz.
Wiele razy podkreśla konieczność życia przebudzonego, świadomego, pełnego zaangażowania. Jego sposób pisania ujawnia niezwykłą spostrzegawczość i żywość spojrzenia. Mimo, że wyrósł w bardzo konserwatywnym środowisku, odbierając klasyczne wykształcenie dżentelmena, potrafił w niektórych sytuacjach wznieść się ponad tradycyjny sposób patrzenia na rzeczywistość.

„W nocy podróżni nie mijali mego domu, […]kiedy to od czasu do czasu ktoś przychodził łowić ryby, oczywiście większych połowów dokonywał w stawie swojej własnej natury, a na haczyk nadziewał przynętę z własnej ciemności…”

Thoreau specjalizował się w „zbliżeniach” ludzkiej natury, którą zdawał się rozumieć lepiej niż wielu jego współczesnych. Pozostając w bliskim kontakcie ze swoją wewnętrzną prawdą, potrafił odkrywać tę prawdę w innych.

„Nigdy nie czułem sie samotny, ani w najmniejszym stopniu zgnębiony, oprócz jednego razu, […]kilka tygodni po sprowadzeniu się do lasu, ogarnęły mnie na godzine watpliwości, czy aby zachować pogodę  i zdrowie, nie powinienm koniecznie żyć w bliskim sąsiedztwie człowieka. Nieprzyjemnie poczułem się sam. Zarazem jednak miałem świadomość, że popadanie w taki nastrój to lekkie szaleństwo, i przewidziałem jak się z niego wydobyć.
Padał drobny deszcz a ja zajęty swoimi myślami, nagle zdałem sobie sprawę że wszak w samej Naturze znajduję przemiłe i dobroczynne towarzystwo, w głuchym kapaniu kropel, w każdym dzwięku, i widoku, wokół domu, bezgraniczną, niewytłumaczalną życzliwość, która niespodziewanie zaczęła mnie pokrzepiać[…].
Każda igiełka sosny wzbierała i nabrzmiewała  sympatią i okazywała mi przyjaźń…
Tak wyraźnie uświadamiałem sobie że otacza mnie coś pokrewnego, co istnieje nawet w scenach, które przywykliśmy zwać gwałtownymi i strasznymi, uświadomiłem sobie że najbliższe więzy krwi i człowieczeństwa nie łącza mnie tylko z ludźmi i pomyślałem:
Nigdy  i nigdzie nie będę się już czuł obco.

Czyż mam nie odczuwać porozumienia z ziemią? Czyż sam nie jestem w pewnej cześci ulepiony z roślin i liści?[…] Nie jestem bardziej samotny niż rosnąca na pastwisku dziewanna czy mlecz, liść fasoli czy trzmiel.

Głęboka akceptacja Thoreau w stosunku do tego jak przyszło mu żyć, jawi mi się jako bardzo autentyczna. Czytałam wiele raportów osób, które wybierały życie w odosobnieniu, ale z większości wyzierała walka i wewnętrzny konflikt. Thoreau natomiast wydawał się całkowicie pogodzony ze sobą, z pogodą ducha przyjmując każdy dzień, nie nudząc się przy tym nigdy (co pokazuje że jego umysł (ego) wolny był od wielu mechanizmów obronnych, powszechnych wśród współczesnych ludzi).
Łączność jaką odczuwał z Naturą, jest obecnie doprawdy niezwykle rzadko spotykana😉

Przeważnie godzimy się na to aby na nasze codzienne sprawy składały się wyłącznie wydarzenia drugorzędne i przemijające. W istocie one tylko rozpraszają naszą uwagę. Najbliższa wszelkiej rzeczy jest siła kształtująca ich istnienie.
Tuz obok nas dokonuje się nieustannie działanie najdonioślejszych praw.

Umiejętność dostrzegania szerszych praw stojących poza drobnymi wydarzeniami z codziennego życia, to jeszcze inna zdolność Thoreau. Jego analizy są ciekawe, choć mocno filozoficzne miejscami, jednak jak dla mnie, okazały się inspirujące.

Mogę być albo drewnem płynącym nurtem strumienia, albo Indrą spoglądającym na to z nieba.
Może mnie poruszyć przedstawienie teatralne, a z drugiej strony mogę pozostać całkowicie nieporuszony rzeczywistym wydarzeniem, które niby o wiele bardziej mnie dotyczy.
Znam siebie tylko jako istotę ludzką, można by rzec, scenę dla myśli i uczuć, i jestem świadom pewnej dwoistości, dzięki której mogę stanąć tak daleko od siebie jak od innej osoby.
Niezależnie od intensywności doznań, wiem że część mojej osoby pozostaje krytyczna , nie jest jakby częścią mnie , lecz obserwatorem , który nie bierze udziału w moich doznaniach, tylko je rejestruje, w takiej samej mierze to ja, w jakiej może to byc ktoś inny.
Gdy dramat życia a może i tragedia, dobiega końca, obserwator odchodzi własną drogą.Dla niego to jedynie rodzaj fikcji, jedynie dzieło imaginacji.

[…]Znam opowieść o człowieku, który choć zbłądził w lesie i umierał pod drzewem z głodu i wyczerpania, nie czuł się aż tak bardzo samotny, dzięki groteskowym wizjom, jakie roztaczała przed nim chora – w osłabionym ciele- wyobraźnia.. Wierzył, że są rzeczywistością.

Jest to bardzo ciekawe ujęcie tematu Obserwatora, przyznam, że rzadko natykałam się na to w literaturze poprzedzającej wiek XX. Jak dla mnie jedno z głębszych i lepszych. Powiedziałabym wręcz Thoreau miał „przemedytowane” spojrzenie na temat😉
Celowo też zestawiłam ze sobą dwa powyższe fragmenty.
Czasem przypominamy takiego chorego człowieka, który umiera pod drzewem samotny, ale przekonany że otaczają go niezliczone postacie, które tworzy jego wyobraźnia. Karmimy się złudzeniami, przywiązujemy się do złudzeń, żyjemy nimi. Wielu z nas powoli zatraca zdolność odkrycia w sobie nieśmiertelnego, nieporuszonego Obserwatora, który pozostaje wolny od wszelkiej iluzji, choć zarazem postrzega ją w całej okazałości.

I jeszcze tak na marginesie.
Wielu ludzi odnajduje trudność w zrozumieniu czym jest Obserwator. Uważaja go za sztuczny i niezrozumiały koncept. Ja tymczasem celowo oddzielam Świadomość Ego od Świadomości Obserwatora.
A czym one się różnią? Wszak mówi się że to mózg produkuje zjawisko świadomości.
– Świadomość jest terminem stosowanym do tak wielu znaczeń, że stąd konieczne jest rozróżnienie jej aspektów. Mózg produkuje szereg myśli i emocji, z jakimi się wielu ludzi w całości utożsamia. Tymczasem świadomość obseratora to świadomosć kosmiczna. Nieruchoma, wieczna, nieoceniająca, ciągła. Jest wewnątrz nas, jak wrzeciono na które nawinięte są inne struktury. Jest rdzeniem naszej istoty, czasem przykrytym głębokimi warstwami. Przypomina oko cyklonu. Niezmienne, ciche.
Nie może jej nic dotknąć, nie może jej nic zranić, nie można jej zniszczyć ani zabić, zabijając jednego człowieka. Ona, dokładnie taka sama, nieśmiertelna, pozostaje wewnątrz każdego z nas. Dlatego nigdy nie umiera i nigdy się nie rodzi. Jest samą substancją wszechświata. Absolutem.
Może dlatego niektórzy nazywają ją naszą wewnętrzną, boską naturą, która jest  esencją naszego istnienia, i zarazem płodnym zaczynem wszystkiego, co tworzymy.

Zatrzymaj się.
Tutaj bezmierna podróż zaczyna
się:
W przebłysku chwili

Seefra-1 Chamber Inscription
Vedran
005-AT9

Podsumowanie

Zaskoczę was, ale nie polecam „Waldena”.
To trudna książka, pisana w XIX wieku, a wiec dla wielu osób, jej język może okazać się niestrawny. Wypełniają ją różnego rodzaju dywagacje na temat warunków pogodowych, budowania domu, fasoli,  lodu na stawie Walden, niegospodarnych sąsiadów i wędrowania po ciemku😉
Thoreau spisał ciąg myśli, które pojawiały się w jego głowie, celowo nie dbając o jakąś spójną kompozycję. Rozdziały zarysowywują schemat jego funkcjonowania w okresie wiosenno-zimowym, metody radzenia sobie z problemami gospodarczymi i filozoficznymi, na które się natknął podczas swojego pobytu nad stawem Walden. Gdzieniegdzie pomiędzy nimi, można trafić na ciekawszą perełkę.
Dla leniwych – przedstawiam te właśnie cytaty, które czytacie powyżej😉
Kto chce więcej, musi kupić książkę😉

Jako ciekawostke dodam, że na chwilę przed śmiercią Thoreau zachował swoją pogodę ducha, i głęboką, niemal oświeconą akceptację tego co jest, także nieuchronnej śmierci.  Znany jest też z tego, że gdy jego gospodyni spytała czy pogodził się wreszcie z Bogiem, odpowiedział jej : Nie przypominam sobie abym się z nim pokłócił😉 („I did not know we had ever quarreled.”)
Generalnie, bardzo ciekawy człowiek, prawdziwy jogin zachodu😉

Zenforest @ copyright

Zobacz także

Kosmiczna mądrość. Cytaty z Andromedy.

Inspirujące cytaty sławnych ludzi

Życie – cytaty z Osho

•Nigdy nie jest za późno – cytaty z Pemy Cziedryn

•Mądrość to jest…- cytaty sławnych.